Jak Irlandczycy ocalili cywilizację
Tę książkę mógł napisać tylko Irlandczyk! Pełna polotu,
czasem trochę niesforna, a na pewno niepokorna. Bohaterowie
sprzed stuleci stają nam przed oczami jak żywi...
Cesarstwo Rzymskie chyli
się ku upadkowi. Jego kultura
to dziedzictwo rzymskie, greckie, judeo-chrześcijańskie. Na
obrzeżach Ekumeny żyją w tym samym czasie (V wiek) dwaj
wielcy święci. W rzymskiej Afryce Augustyn ojciec kościoła
łacińskiego, autor pierwszej autobiografii w naszym
rozumieniu, żarliwy choć surowy chrześcijanin. Na Wyspach
Brytyjskich Patrycjusz (Patryk) – syn zromanizowanych
Brytów, za młodu porwany jako niewolnik do Irlandii, w wieku
dojrzałym misjonarz Zielonej Wyspy, o franciszkańskiej
niemal duchowości. Augustyn jest w pełni spadkobiercą
kultury antycznej. Wychowany na „Eneidzie”, zafascynowany
Platonem, przez pewien czas także gnostycyzmem (manicheizm),
w końcu szczerze i dogłębnie nawrócony zostaje zakonnikiem,
później biskupem. Będzie walczył z heretykami. Będzie
chrześcijańskim idealistą, wynoszącym potrzeby ducha nad
potrzeby ciała. W młodości jest świadkiem splendoru Imperium
Romanum kiedy przebywa w Kartaginie, potem w Rzymie i
Mediolanie. Na starość będzie świadkiem jego upadku. Umrze w
Hipponie obleganej przez Wandalów. Świat jaki znał Augustyn
zginie.
Na drugim krańcu Europy żyje Patryk. Porwany za
młodu nie miał okazji porządnie poznać rzymskiego
dziedzictwa. Dopiero w dorosłym wieku odbył nauki
przygotowujące go do stanu kapłańskiego. Jako misjonarz
Irlandii nauczył jednak swoje „owieczki” pisać i czytać.
Irłanczycy przedchrześcijańscy byli ludem dzikim. Miłowali
się w przesadności opisów. Cenili sobie wierność i odwagę.
Wiedli życie pełne namiętności – nieustannych walk i swobody
seksualnej. Patryk swoją prostotą umiał nawrócić ich, nie
zmieniając specyficznego ducha tych ludzi. Po nawróceniu
Irlandczycy rozmiłowali się w umiejętnościach czytania i
pisania. Stali się autorami najpiękniejszych kodeksów
wczesnego średniowiecza, uczyli się łapczywie greki, łaciny
i podstaw hebrajskiego, sami wymyślali języki. Ok. 461
umiera Patryk. Cesarstwo Zachodnie pada pod naporem
barbarzyńców. Biblioteki płoną lub zamykają się jedna po
drugiej. Sztuka czytania i pisania pozostaje umiejętnością
nielicznych. Kościół rzymski tego czasu chętniej obraca się
wśród garstki wiernych z miast. Nikt nie myśli o germańskich
wieśniakach – pagani. Nikt z wyjątkiem irlandzkich mnichów.
Misja Irlandczyków poza ich wyspą zaczyna się przypadkiem.
Kolumba, opat jednego z klasztorów stoczywszy bitwę z
przeciwnikiem zostaje obłożony ekskomuniką. Musi opuścić
Irlandię i poza jej granicami nawrócić tyle dusz ilu ludzi
zginęło na polu bitwy. Osiada z towarzyszami na wyspie Iona,
u wybrzeży Szkocji. Klasztor staje się sławny. Mieszkańcy
Kaledonii i Brytanii chętnie przychodzą po radę, naukę.
Czasem zostają z braćmi. Wspólnoty pod patronatem Kolumby
rozprzestrzeniają się na całą Szkocję i północną Anglię.
Jego następcy (Kolumban Młodszy, Aidan, Gall) staną się
misjonarzami na całych Wyspach, a potem w Europie. Odegrają
ważną rolę na dworze Karolingów we Francji. Wszędzie tam
gdzie nauka została zapomniana niosą ją irlandzcy mnisi.
Połowa zbiorów książkowych z wczesnośredniowiecznej Europy
wyszła spod pióra Irlandczyków. Najazdy Normanów, Wikingów i
długa okupacja angielska pognębiły Irlandię. Jednak ostał
się jej duch. Pozwolił się jej odrodzić w XX wieku. Dzięki
tej wyspie na krańcu Europy cały kontynent mógł się odrodzić
kulturalnie po wielkim kryzysie, po upadku Cesarstwa.
Dziś na obrzeżach naszej cywilizacji żyją biedne ludy.
Bogaty człowiek zachodu nie rozumie ich potrzeb. Traktuje
ich jak Rzymianin barbarzynców. Ci “barbarzyńcy” patrzą na
Zachód z podziwem i odrazą. Pewnego dnia mogą ruszyć na nas
z impetem. Jeżeli coś z naszej cywilizacji przetrwa to
jedynie dzięki misjonarzom. Cichym, pokornym ludziom, którzy
poświęcają się dla innych, rozumieją najbiedniejszych, im
niosą naukę i wiarę. Dzięki świętym.
Więcej streszczeń na temat Jak Irlandczycy ocalili cywilizację