Recenzja książki Mennymsowie autorstwa Sylvii Waugh
„Samotność jest przyjemnością
dla tych, którzy jej pragną i męką
dla tych, co są do niej zmuszeni” -Władysław Tatarkiewicz
W zeszłą sobotę zupełnie przypadkowo w moje ręce trafiła książka Sylvii Waugh „Mennymsowie”. Jest to nietypowa opowieść o losach rodziny Mennymsów. Dzieło Waugh jest powieścią młodzieżową. Autorka jest brytyjską, młodą pisarką. Stała
się sławna dzięki tej książce będącej jej literackim debiutem. Jej utwory urzekają niezwykłym stylem i pomysłem. Zachęcona sukcesem „Mennymsonów” postanowiła napisać kontynuację tej książki.
Bohaterowie książki są pozytywni, wzbudzają sympatię czytelników. Od lat mieszkają w domu numer 5 nie niepokojeni przez nikogo. Mennymsonowie nie różniliby się niczym od współczesnych rodzin gdyby nie to, że są szmacianymi lalkami, ukrywającymi swoją prawdziwą tożsamość.
Stworzyła ich ciotka Katarzyna. Wiele lat temu, po śmierci swej twórczyni, ożyli
i od tej pory wiodą normalne życie. Ale czy na pewno normalne? Mennymsonowie udają, że wykonują nasze, codzienne czynności takie jak jedzenie, sprzątanie. Głównym wątkiem w książce są problemy, z którymi borykają się Mennymsowie.
A najpoważniejszym problemem jest to, że prawowici spadkobiercy domu,
w którym mieszkają zaczynają coś podejrzewać.
Sens utworu jest niejednoznaczny. Pokazanie jak wiele znaczy rodzina, która stanowi podporę w trudnych chwilach i w czasie odosobnienia, które jej członkowie przeżywają każdego dnia oraz, jak bardzo mogą się nas bać inne istoty, które czują i myślą inaczej niż my. Taka inność stanowi zasadniczy problem poruszony przez pisarkę. W pewnym sensie każdy człowiek skazany jest na samotność, przynajmniej do jakiegoś stopnia. Nawet otoczenie przez tłum przyjaciół, nie gwarantuje, że znajdzie się ktoś, kto zrozumie i poradzi w pewnych sprawach. Nikt nie potrafi dotrzeć do rdzenia duszy drugiego człowieka.
Narracja jest prowadzona w trzeciejosobie. Jest żywa i łatwa w odbiorze
dla współczesnego czytelnika. Styl utworu jest prosty, zrozumiały.
Tytułem książki jest nazwisko opisywanej, niezwykłej rodziny. Na szatę graficzną książki składa się różowe tło i kilka obrazków. Na największej grafice widnieje para młodych osób. Według mnie jest to rodzeństwo- Szarlotta i Kuba. Obok nich znajduje się list, od którego zaczęły się problemy. Na dole okładki widzimy dom Mennymsów. Autor obrazków był bardzo oszczędny w doborze barw. Użył tylko koloru czarnego.
Rysunki zostały „nałożone” na tło, czego efektem było dodanie barw na nie.
Omawiany przeze mnie utwór jest niezwykły, warty zapamiętania. Waugh w oryginalny sposób porusza istotny problem jakim jest brak tolerancji, akceptacji dla osób różniących się od reszty. Utwór przeznaczony jest dla młodzieży, ale myślę, że warto by było podsunąć go do przeczytania także osobom dorosłym.
Gdybym miała oceniać tę powieść według kryteriów szkolnych z pewnością postawiłabym jej szóstkę.