„tylko to z rzeczy poznajemy a priori, co sami w nie wkładamy”.
Aby wyjaśnić postawione w temacie pracy pytanie, należy najpierw „zatrzymać się” na «poznaniu
a priori» i pokrótce przybliżyć to określenie. Na samym początku chciałabym przytoczyć następujące twierdzenie Kanta: „jeśli w naukach ma występować rozum, to musi się w nich coś poznawać
a priori”. Kant dzieli poznanie rozumowe (w stosunku do przedmiotu nauk) na dwa rodzaje: 1.
określa ono tylko ten przedmiot i jego pojęcie; 2. urzeczywistnia go. Pierwsze jest zatem teoretycznym, a drugie praktycznym poznaniem rozumowym. Cechą, która łączy te dwa rodzaje jest fakt, że z nich obu najpierw należy przedstawić osobno część czystą, tzn. tę, w której rozum określa swój przedmiot całkowicie
a priori – nie można tej części mieszać z tym, co pochodzi z innych źródeł.
Wracając jednak do sedna pytania i idąc za tokiem tłumaczeń Kanta, należy podać przykład, który tenże filozof umieszcza w swej
Krytyce...i który może być częściowym wyjaśnieniem refleksji z powyższego tematu pracy. Otóż Kant wspomina m.in. Talesa i właściwości trójkąta równoramiennego, o czym mówi: „pojął on bowiem, że nie powinien dochodzić tego, co widzi w figurze, lub też dociekać samego jej pojęcia i stąd jakby uczyć się jej własności, lecz że musi wytworzyć figurę z tego, co sam, stosując się do pojęcia, myślą w nią włożył
a priori i przedstawił (przy pomocy konstrukcji), i że – aby z całą pewnością coś
a priori wiedzieć – nie może żadnej rzeczy przypisywać nic, jak tylko to, co z koniecznością wynikło z tego, co sam w nią zgodnie ze swym pojęciem włożył”.
Powyższe słowa można chyba interpretować po prostu jako fakt, że rozum wnika w to tylko, co sam wytwarza i kreuje dzięki wyobraźni i wszelkiego rodzaju pomysłom (
Entwurf). Potwierdza to zwłaszcza metafora użyta przez Kanta w jego dziele, a mianowicie, że rozum, który kieruje się stałymi prawami i zasadami, „powinien skłonić przyrodę do dania odpowiedzi na jego pytania, nie powinien zaś dać się tylko jakby wodzić przez nią na pasku” – zatem przedmioty muszą się dostosować do naszego poznania, a nie na odwrót. I tak wg Kanta, wszelkie obserwacje, które byłyby przypadkowe i nie przeprowadzane wg konkretnego planu, nie połączyłyby się ze sobą w jakąś spójną całość, „nie związałyby się ze sobą w żadnym koniecznym prawie, którego rozum przecież poszukuje i które mu jest potrzebne”. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, dochodzi się do wniosku, że rozum musi zwracać się do przyrody, „mając w jednej ręce swoje zasady, wedle których jedynie zgadzają się ze sobą zjawiska, z drugiej zaś eksperyment, który wymyślił na podstawie tych zjawisk”. A czyni to po to (i tu kolejna metafora Kanta), „żeby zostać przez nią pouczonym, lecz nie w roli ucznia, który daje sobie wmówić wszystko, co zechce nauczyciel, lecz w charakterze pełniącego swój urząd sędziego, który zmusza świadków do odpowiadania na pytanie, jakie im zadaje”. Nie można bowiem ograniczać się tylko do oglądania i powierzchownych obserwacji; ważne jest odnoszenie własnych wyobrażeń do czegoś jako do przedmiotu i określanie go przez nie.
Poznawanie
a priori powinno zatem zawierać w sobie owo «eksperymentowanie», które daje możliwość dokładnego przeprowadzenia badania naukowego, a przez to powoduje rozwój, ewolucję i jak to określa sam Kant, „korzystną rewolucję” sposobu myślenia, a więc i nauki. Natomiast zdanie, że „tylko to z rzeczy poznajemy
a priori, co sami w nie wkładamy”, można wytłumaczyć jako przypisywanie przedmiotom tego, co „przedmiot myślący czerpie z samego siebie”.
Podsumowując,można stwierdzić, że Kant przypisuje ogromną wagę poznawaniu
a priori i samodzielnemu wkładowi w ten proces, gdyż bez tych elementów nauka pozostałaby tylko „kroczeniem po omacku”.