• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Strona główna Shvoong>Książki>Papieskie ciekawostki

.

Papieskie ciekawostki

autor : ahd    

Autor : ahd
Powered by Profi-Lingua
Znajdziesz tu : Papieski humor,tata,radość życia, spoijrzenie,Solidarność , Papież i media.
Naturalność, skromność
i prostota cechowały jego zachowanie także po 1978 r. Jan Paweł II po prostu pozostał sobą - człowiekiem otwartym na innych, skorym do inteligentnych, autoironicznych, a czasem nawet złośliwych żartów.

Wojtyłę szczegóły nużyły. Chyba że chodziło o jakiś dobry wic. Na dobry dowcip nigdy nie żałował czasu" - tak o Karolu Wojtyle, kiedy był jeszcze biskupem, a potem kardynałem, mówili ksiądz Adam Boniecki i biskup Tadeusz Pieronek.
Szereg papieskich anegdot przedstawia w książce Spotkania z Wujkiem Karolem o. Leon Knabit. I tak kiedyś o. Leon (mężczyzna wysoki, ale bardzo szczupły) namówił arcybiskupa Wojtyłę na odwiedziny opłatkowe w swojej parafii. Na zakończenie spotkania gość odezwał się do parafianek: Wszystko bardzo miłe, cenię waszą pracę i oddanie Kościołowi. Ale jedna rzecz mi się zupełnie nie podoba". Strwożone parafianki zaczęły patrzeć po sobie - czyżby coś się nie udało? - Jak wy dbacie o swego proboszcza? Popatrzcie, jak on wygląda!
Innym razem arcybiskup Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego. Witając się ze zgromadzonymi biskupami, pominął jakoś biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział po prostu: - Świnia jestem, nie przywitałem księdza biskupa.
Kiedyś - o czym pisał Jan Turnau - kardynał Wojtyła przyjechał z wykładem do seminarium duchownego księży redemptorystów w Tuchowie. Ciekawszy od wykładu okazał się jednak sposób, w jaki gość przebył parę pięter między aulą a refektarzem: usiadł na poręczy schodów i… zjechał.
A tak biskup Pieronek wspominał wizytę kardynała w podhalańskiej parafii: Wita go góralka: - Eminencyjo, najprzystojniejszy księże kardynale. A Wojtyła: - No, coś w tym jest.
W 1979 r., już po wyborze na papieża, na audiencji dla pracowników Tygodnika Powszechnego, Znaku i Więzi Wojtyła przygląda się znajomym twarzom i spostrzega sarmackie wąsy zapuszczone niedawno przez Tadeusza Żychiewicza. Wąsy pana Żychiewicza - powiedział - są największym osiągnięciem mojego pontyfikatu.
Najczęściej poczucie humoru Jana Pawła II doceniamy podczas jego pielgrzymek, kiedy prowadzi dialog z wiernymi, a czasem przedrzeźnia i żartuje z ich okrzyków.
Jan Paweł II przemawiał do nas słowami i znakami. Słowa znamy stosunkowo dobrze. A znaki?
To było w Genui, w trakcie spotkania z dziećmi. Jedno z nich przywitało Papieża - a on je serdecznie uściskał i pocałował w czoło. Obok stał tamtejszy arcybiskup, kard. Giuseppe Siri (podczas konklawe w 1978 r. uważany za jednego z najpoważniejszych kandydatów na papieża). Dziecko podeszło również do niego - a on... podał mu pierścień do ucałowania.
Ten obrazek wrócił do mnie, kiedy czytałem książkę ks. Józefa Tischnera ,Ksiądz na manowcach. Autor relacjonuje pewien spór - artysty malarza z duszpasterzem - o zamówiony do kościoła obraz św. Brata Alberta. Obaj wyobrażali go sobie zupełnie inaczej. Proboszcz chciał, żeby Święty trzymał chleb, a wokół wielu głodnych wyciągało ku niemu ręce - i żeby ten chleb wyraźnie górował ponad ich głowami. Dla malarza taki obraz byłby jednak znakiem ,triumfalizmu Kościoła. Jego zdaniem, Brat Albert powinien być raczej pochylony i całować stopy ubogiego, z którego wyłania się Chrystus. ,W sporze tym - pisał ks. Tischner - można dostrzec napięcie pomiędzy dwoma punktami widzenia: urzędu i wiary.
Kardynał Siri mógł być człowiekiem pobożnym i pokornym. Niemniej - jako kardynał - znalazł się w niewoli urzędu, funkcji, którą pełnił. Jego zdaniem funkcja ta wymagała powagi i dostojeństwa. Ba, tego domagał się Kościół.
Tamta scenka z Genui jest dla mnie obrazem przełomu, jaki stał się udziałem Kościoła po II Soborze Watykańskim. Tego, że można inaczej: normalnie, bardziej ewangelicznie, z prostotą... Jadać posiłki razem z ludźmi (wcześniej papieże jadali je w samotności), rozmawiać z nimi jak ,,równy z równym (dawniej w obecności papieża milczało się, czekając na jego pytanie), być raczej ojcem niż namiestnikiem...
Dziś - po dwudziestu sześciu z górą latach - to wydaje się nam oczywiste, ale wystarczy obejrzeć stare filmy, np. z pierwszej pielgrzymki do Polski (1979), na których Jan Paweł przekomarza się z młodzieżą, a prymas Wyszyński jest wyraźnie zdumiony (może nawet lekko zgorszony), że można tak bezceremonialnie rozmawiać z Papieżem!
Tak, ten pontyfikat - przynajmniej dla Kościoła w Polsce (który nie mógł przecież doświadczyć ,nowego stylu papieża Jana XXIII) - był czasem przełomu. I czytelnym świadectwem, że rządzić w Kościele to znaczy służyć.
Następca św. Piotra powinien z równą swobodą jak Jan Paweł II obcować z mediami - powiedział w lutym 2001 r. przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, arcybiskup John Patrick Foley.
Jego zdaniem od papieża należy oczekiwać, aby był dobrym komunikatorem, podobnie jak kapłan powinien być dobrym kaznodzieją. Wzorem dla następców jest Jan Paweł II, dzięki któremu Kościół jest obecny w mediach tak silnie jak nigdy dotąd.
Duże znaczenie odgrywa tu styl pontyfikatu Jana Pawła II. Papież-pielgrzym budził zainteresowanie mediów nawet w krajach, gdzie katolicy stanowią mniejszość. Jan Paweł II posługiwał się językiem zrozumiałym, jasno i wprost wyraża swoje stanowisko. Papież potrafił też - dzięki wrodzonej serdeczności i poczuciu humoru - nawiązywać kontakt zarówno z jednym rozmówcą, jak i setkami tysięcy wiernych zgromadzonych na nabożeństwach w czasie jego pielgrzymek.
Za kontakty z mediami odpowiada w Watykanie dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej i rzecznik prasowy papieży Joaquín Navarro-Valls. Ten znany wszystkim rzymskim korespondentom prasy światowej Hiszpan jest z wykształcenia... psychiatrą. Sam żartuje, że praktyka medyczna dobrze przygotowała go do kontaktów z mediami.
Navarro-Valls był rzymskim wysłannikiem hiszpańskiego dziennika ABC i przewodniczącym Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej Włoch. W grudniu 1984 r. został rzecznikiem prasowym Jana Pawła II, a w 2005 r. papieża Benedykta XVI.
Opublikowano dnia: kwietnia 08, 2006
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

Osoby, które przeczytały to streszczenie, przeczytały także:

.