Z badań wynika, że około 15% Polaków wierzy w duchy, a 7% utrzymuje, że ducha widziało. Zabobony i przesądy?
Naukowcy nie są przekonani.
Medycyna zna wiele przypadków "widzenia duchów i zjaw". Konkrety? Lekarze z Bristolu opisali przypadek kobiety, którą nawiedzał jej duch sobowtór. Pierwszy raz ujrzała go, gdy wróciła do domu po pogrzebie męża. Zjawa przypominała cień i zachowywała się dokładnie tak samo jak ona. Podobny problem dotyczył pewnego mężczyzny, który widział ducha przypominającego jego własną twarz. Oba przypadki zostały opisane przez specjalistów i nie mają nic wspólnego z ezoterycznymi pismami szukająceymi sensacji. Jednak gdzie tu nauka? Porównajmy mózg do komputera - maszyna konstruuje swój świat z danych jakie otrzymuje z kamer, mikrofonów itp., podobnie mózg tworzy własną rzeczywistość opierając się na zmysłach. Jeśli któreś z urządzeń podłączonych do komputera lub któryś z naszych zmysłów zostanie uszkodzony świat zewnętrzny może być zniekształcany w przedziwny sposób. Podobnie reagujemy, gdy nasz wewnętrzny komputer zacznie szwankować, w skutek stresu, choroby, używek, niedotlenienia czy mechanicznego uszkodzenia - przyczyn może być wiele.
Problemy z widzeniem sobowtórów są znane w neurologii jako urojenia autoskopowe. Odpowiadają za nie zaburzenia na pograniczu kory mózgowej ciemieniowej i czuciowej. No dobrze, problem zjaw i sobowtórów (nadmierne pobudzenie w okolicy kory wzrokowej w prawej półkuli mózgu), znikających i pojawiających się przedmiotów (uszkodzenie okolicy potyliczno - ciemieniowej) mamy już wyjaśniony, ale co ze zdrowymi ludźmi, którzy wskazują na nawiedzone miejsca i opisują doznania rodem z thrillerów - gasnące świece, ciarki przechodzące po plecach, uczucie zimna i niewytłumaczalnego niepokoju? Jak to możliwe, że wiele osób odczuwa podobne rzeczy w konkretnych i tych samych miejscach? Zbadać ten kontrowersyjny temat postanowili naukowcy pod kierownictwem doktora Richarda Wisemana z University of Hertfordshire. Okazało się, że miejsca wskazywane przez badanych jako nawiedzone miały jedną wspólną cechę - zaburzenia w polu elektromagnetycznym, które zapewne powodowały zmiany w pracy mózgu. Naukowcy ustalili także, że tzw. media są wyjątkowo czułe na zaburzenia tego pola, co potwierdzałoby powyższe przypuszczenie.
Wiesman udowodnił również, że za pewne z pozoru niewytłumaczalne uczucia mogą odpowiadać infradźwięki, czyli bardzo niskie basowe dźwięki, niesłyszalne dla człowieka. Przeprowadził eksperymant, w którym podczas koncertu muzyki współczesnej, do niektórych utworów "dodawał" infradźwięki. 22% słuchaczy (oczywiście nieświadomych zabiegu Wiesmana) przyznało, że doświadczyło podczas koncertu dziwnych wrażeń takich jak ciarki wzdłóż kręgosłupa, poczucie niewytłumaczalnego niepokoju, smutek, strach lub nerwowość. Eksperymentatorzy wykazali także, że infradźwięki wpływają nie tylko na ludzi - w ponkretnych warunkach mogą powodować m.in. gaśnięcie świec.
Kolejnym zagadnieniem są tajemnicze podróże
poza ciało, które najczęściej występują u osób w stanie śmierci klinicznej. Aż 30% tych, którzy przez nią przeszli opisuje unoszenie się nad własnym
ciałem i podróż ciemnym tunelem w kierunku światła, mówią o poczuciu spokoju, bezczasowości, cieple, miłości. Najciekawsze, że pacjenci często potrafią dokładnie zrelacjonować co działo się z nimi, gdy byli reanimowani, jak wyglądali lekarze, jak wyglądała akcja ratunkowa, kto gdzie stał. Przeżycia związane z "przebywaniem poza ciałem" określa się jako OBE (out-of-body experience). Nie jest to stan charekterystyczny jedynie dla śmierci klinicznej. Doświadczać go mogą również osoby narażone na ekstremalny stres - motocykliści, piloci, górnicy uwięzieni pod ziemią, zakładnicy porwani przez terrorystów, ofiary wypadków. OBE przeżywali także piloci samolotów ponaddzwiękowych. Piloci opisywali ciemny tunel, tracili przytomność, a niektórzy nawet widzieli siebie z poza kabiny samolotu. Powstaje pytanie co dzieje się z mózgami osób podczas OBE. Warto przytoczyć kilka przykładów. 43-letnia kobieta została skierowana do genewskiego szpitala uniwersyteckiego z powodu powtarzających się ataków epilepsji. Lekarze, by znaleźć miejce wywołujące napady, wprowadzili do jej mózgu elektrody. Kiedy podrażnili miejsce zwane zakrętem kontowym pacjentka zaczęła odczuwać nietypowe stany - mówiła, że widzi siebie z zewnątrz, jej ręce i nogi wdawały się obce i nieczekiwanie zmieniały swoją długość i położenie. Podobne przypadki zdarzaly się już wcześniej. O zmienionych stanach świadomości za pomocą stymulacji elektrycznej pisał w latach 50-lych XX wieku kanadyjski neurolog Wilder Penfield. Stwierdził on, że drażnienie części kory mózgowej zwanej prawym płatem skroniowym prowadzi do przeżyć typu OBE, doznań mistycznych czy halucynacji słuchowych. Kiedy znajdujemy się w stanie śmierci klinicznej do naszego mózgu nie dociera tlen i jesli niedotlenione zostaną obszary odpowiedzialne za orientację przestrzenną czy postrzeganie własnego ciała skutkiem mogą być doznania przebywania poza nim. To nie wyjaśnia jednak zaskakując dokładnych relacji pacjentów ze zdarzeń, których nie mogli widzieć, by byli nieprzytomni. Naukowcy przypuszczają, że kiedy dochodzi do niedotlenienia mózgu może dojść do sytuacji w której kora mózgowa - bardzo czuła na brak tlenu - już nie funkcjonuje normalnie, głęboko położone struktury w mózgu odpowiedzialne za kształtowanie się wspomnień i pamięć nadal działają sprawnie. Jednak fenomen OBE nie został jeszcze do końca wyjaśniony.
Teoretycznie wiele sie wyjaśniło i zjawiska nadnormalne stały się dużo zwyczajniejsze. Duchy to zaburzenia w mózgu, podobnie jak OBE i wizje mistyczne. Jednak czy to stwierdzenie ujmuje im ich niesamowitości i wyjątkowości? W końcu to ludzkie, realne przeżycia, a każde, najzwyczajniejsze i najrealniejsze odczucie jest wynikiem pracy mózgu.