• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Strona główna Shvoong>Biznes I Ekonomia>Sun Tzu był cykorem / Sun Tzu Was a Sissy

.

Sun Tzu był cykorem / Sun Tzu Was a Sissy

autor : wmo     

Autor : Stanley Bing
Powered by Profi-Lingua
Tytuł: Sun Tzu był cykorem. Autor: Stanley Bing.
Opis - recenzja
Książka „Sun Tzu był cykorem” budzi mieszane uczucia. Pomijam tu fatalne tłumaczenie nazwiska mistrza Sun (zaciekawionych tematem odsyłam do znakomitej pracy Roberta Stillera). Stanley Bing niby afirmuje traktat starego chińskiego autora, ale robi to puszczając cwaniacko oko do czytelnika. Nie wiadomo, gdzie kończą się żarty, a gdzie zaczyna się prawdziwe propagowanie agresywności zamiast humanizmu w relacjach między ludźmi, pracującymi w jednej firmie. Generalnie Bing wielokrotnie określa konwencjonalne reguły współistnienia jako poczciwe banialuki rodem ze szkół biznesu. Zachęca tym samym wprost i instruuje czytelnika jak wykańczać kolegów w biurze. Inni recenzenci naiwnie lub specjalnie określają to: „jak prowadzić wojnę i zdobywać łupy w realnym świecie, w którym ci, którzy nie rozpychają się łokciami, nie kantują i nie rabują, zostają przy stole, by zapłacić rachunek””. Słowem śmierć frajerom! Niby jest to zabawny pokaz ujęty w serii ciętych, zabawnych i dość prawdopodobnych lekcji - opartych na doświadczeniach zdobywanych w trudzie i znoju w najbardziej niebezpiecznych okopach, czyli w przedsiębiorstwie. Ale w rzeczywistości Bing naucza adeptów nowej sztuki wojny - jak planować i prowadzić bitwy, by innych zwyciężyć, a siebie i swych przyjaciół wysforować naprzód bez żadnych zahamowań i wyrzutów sumienia. Chyba jednak doświadczenia autora były zbyt traumatyczne, sądząc z jego tekstów. Jeżeli można to jakoś zrozumieć, to chyba tylko tak, że w swojej niby mądrej książce Stanley Bing ściga się z Machiavellim, Cezarem, Pattonem i innymi im podobnymi, w bezwzględności, w osiąganiu materialnych celów oraz realizacji partykularnych, niezbyt wzniosłych interesów. Staremu Chińczykowi każe się zaś wypchać. Sun Tzu nie może oczywiście odpowiedzieć, ponieważ jest martwy, co z satysfakcją podkreśla autor.
Ciekaw jestem ilu czytelników, którzy sięgnęli po tę książkę, czytało również dobry przekład „Sztuki wojennej Sun Zi” (bo tak właśnie prawidłowo określa się jego nazwisko)? Prawdopodobnie wiele osób powołuje się na ten starożytny traktat bez przeczytania go. Podobnie rzecz się ma ze „Sztuką wojny” Carla von Clausewitza. Stanley Bing jest felietonistą magazynu "Forbs", a jego poradnik "przetrwania w korporacyjnej dżungli" jest raczej opisem współczesnego (korporacyjnego) środowiska pracy w warunkach amerykańskich. Należy być bardzo ostrożnym przy przyjmowaniu i uogólnianiu takich prawd „objawionych”. Porcja dyskusyjnej jakości humoru zawarta w tekście działa czasami trochę jak niezbyt dobrze dobrana przyprawa do obiadu. Spotkałem się z pozytywnym odbiorem idei, które proponuje Stanley Bing. Oto fragment jednej z nich: <<Mantrą przekazu Sun Tzu są słowa – zawołanie wojowników i przywódców: „Wrogów zwyciężaj, wspieraj PRZYJACÓŁ”. Zdaniem współczesnego autora na tym polega prawdziwa SZTUKA WOJNY w organizacji. Stanley Bing przekonuje czytelnika, że na korporacyjną drogę awansu wyrusza się bez „armii”. Odwrotnie jak przy zdobywaniu szczytów Himalajów początkowo idzie się samotnie i dopiero podczas korporacyjnej wspinaczki zbiera się sojuszników, by przed metą mieć za sobą całą „armię”. „Żołnierze” mają wiedzieć: - dlaczego to robimy? - co z tego będę miał? - czy stanie mi się coś złego? - ile to potrwa? - czy będę miał potem urlop? Autor słusznie dowodzi, że w pracy niezbędna jest motywacja!>> Czy rzeczywiście?
"Sun Tzu - był cykorem" niby motywuje czytelnika do działania – „ataku”, aktywności! Ale tak naprawdę wygląda to raczej na zachętę do chamstwa biurowego i pochwałę przyjmowania postawy bezczelności oraz tupetu. Nie widać przy tym żadnego wyważenia, bo jakąkolwiek inną postawę zwolennicy autora oraz ona sam określają tak:
<<„Bezczynność, przeczekiwanie lub „wnikliwe analizowanie” oraz „opracowywanie wielowariantowej” strategii jest znanym błędem wypadkową wszelkich uzasadnionych i nieuzasadnionych strachów. Czytelnik poradnika Stanley’a Binga ma szansę nauczyć się, że STRACH SIĘ BAĆ.>> Jeżeli mogę polecić tę książkę, to tylko osobom myślącym samodzielnie i potrafiącym zachować dystans do takich pseudo-entuzjastycznych wynalazków w służbie budzenia dziwnie pojętej motywacji ludzi.
Opublikowano dnia: maja 09, 2008
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

.