Powieść, którą chciałabym Wam przedstawić nosi tytuł "Całując klamki", jest to powieść dla młodzieźy, jest ona bestsellerem
literatury młodzieżowej, napisanym przez Terry Spencer Hesser (KISSING DOORKNOBS).
"Stań na szczelinie, twoja
mama zginie", tę niedorzeczną, jak określa ją sama bohaterka książki
Tara Sullivan, rymowankę usłyszała w wieku jedenastu lat. Jako mała dziewczynka, zawsze bała się, że coś złego może spotkać jej mamę, bała sie odejść od niej na krok. Dziewczyna odkąd usłyszała tę rymowankę, nie przestawała liczyć szczelin w chodnikach, omijając je zwinnie. Za każdym razem kiedy szła do szkoły, a ktoś przerwał jej liczenie tych "morderczych" szczelin, Tara gniewala sie,bądź po prostu stawała sie niespokojna, nie mogąc przeliczyć wszystkich "rozpadlin", wracała do domu i liczyła je wszystkie od nowa. Pomimo jej tego dziwnego sposobu na uratowanie "życia" mamie, dziewczyna była lubiana, miała swoje koleżanki i swoich kolegów, którzy ją szanowali. Bohaterka tego utworu chorowała na egzemę, często też towarzyszyły jej również alergia i mnóstwo niepokojów.
Kiedy chodziła jeszcze do przedszkola, miewała dosyć często koszmary. Budziła się z krzykiem, z tego koszmaru, który jak sama bohaterka wspomina, powtarzał się conajmniej raz w miesiącu. Zwykle zanim Tara zdążyła otworzyć oczy, byla już przy niej jej mama i głaskała włosy dziewczynki, suchymi białymi dlońmi. Mama próbowała wytłumaczyć dziewczynce, że to tylko nocne koszmary, a dziewczynce wraz z takimi koszmarami pojawiała się egzema na tułowiu, pojawiała sie również na zgięciach kolan, bardzo było jej z tą chorobą ciężko. Mama uspokajała ja w dość dziwny sposób. Powtarzala kilkukrotnie, najczęściej, że
"to tylko zły sen". Tara nie wiedziała, czy mama mówi szczerze, czy też po prostu pragnie, aby córka sie uspokoila, jednakże ona nie dociekala tego, ponieważ wtedy, musiałaby prosić mame o "kolejną serię uspokajających slów". . .
Tara z biegiem czasu stała się jeszcze bardziej "niezrównoważona", z czasem jej "dziwactwa" zmieniały się i mnożyły... Dziewczyna, aby sie uspokoić, z ogromną precyzją, uważnie układała jedzenie na talerzu, modliła sie bez przerwy, rozmawiala z lalkami. . . Robila to z prostego powodu, aby się lepiej poczuć. . .
Pewnego dnia wpadła w wieksze tarapaty, objawił jej sie nowy "rytuał". . . Zanim weszła do jakiegokolwiek pomieszczenia, całowała swe palce, poczym przykladała opuszki palców do klamki, z jednej i drugiej strony, następnie otwierała drzwi. . .
Dziewczynka, miala "swój" bezpieczny świat. Czuła się w nim troche nieswojo, ale musiała, ponieważ tylko on mógł ochronić mamę i córkę. . .