Kolejny rozdział książki "Terra X Poszukiwacze skarbów, rycerze i wampiry" poświęcony jest wyprawie do Gruzji, a dokładniej do Swanecji oraz przedstawieniu ekspedycji poszukującej odpowiedzi na pytanie dotyczące legendarnego złota z lodowca.
Rozdział rozpoczyna się od przedstawienia historii poprzedniego odkrywcy Merzbachera i jego podróży do Swanecji, krainy ukrytej w niedostępnych górach Kaukazu. Według podań i legend, które krążą do dziś, Swanowie byli potężnym ludem, a ich terytoria rozciągały się, aż do wybrzeży Kolchidy, dlatego niektórzy uważają, że mit o Jazonie i jego wyprawie po złote runo ma swoje korzenie właśnie w Swanecji. Dzięki swojemu położeniu owa kraina była doskonałym miejscem na ukrycie skarbów, dzika i niedostępna dawała wielu władcom możliwość przechowania skarbów w niepewnych czasach. Według badacza Merzbachera, Swanowie byli ludem zacofanym, który mieszał cechy religii chrześcijańskiej z pogańskimi obrządkami. Tina Radke-Gerlach w swojej opowieści uważa ludnośc swanecką za miłą, gościnną i nie zacofaną, ale przechowującą tradycję i skarby z wielką powagą.
Kolejne podrozdziały przedstawiają burzliwą historię ludności kaukaskiej, która na przełomie wieków wielokrotnie była napadana przez Greków, Rzymian, Rosjan itp, ale nie poddawała się. Ludzie ci przedstawiani są jako wojownicy i dobrzy budowniczowie. Chociaż do obecnych czasów nie zachowało się wiele budynków z poprzednich okresów, widok tych, które się zachowały pozwala wyobrazić sobie, jak trudno było zdobyć nawet najmniejszą wioskę. W każdym małym miasteczku i wsi pozostało po kilka wież obronnych, które przy ziemi mają ściany o grubości do 1,5 metra i sięgają kilka metrów wzwyż. Nie posiadają okien tylko małe luki przystosowane do broni. W dzisiejszych czasach są one jedynie śladem historii, chociaż Swanecja nie jest krainą spokojną. Wciąż na jej terenie toczą się walki.
Swanowie mieszkają w dużych domach, w których nie ma okien a centralne mijsce zajmuje ognisko zwane maczuba.
Następny podrozdział opisuje związek mitologii greckiej i Kolchidy. Autorka przedstawia sposób wydobywania złota z rzek za pomocą baranich skór i na tej podstawie doszukuje się związku z mitem o złotym runie, dlatego też poszukuje jakiegoś znaku, symbolu pozwalającego na połączenie tych dwóch rzeczy.
Swanowie w niezwykły sposób połączyli obrządki chrześcijańskie i pogańskie. Są oni bardzo tradycyjnym ludem i obchadzą wiele świąt, w których pojawiają się ślady wierzen w słońce, święte woły i barany, a ponadto posiadają oni święte drzewa i gaje, których zniszczenie będzie karane gniewem Boga. Bardzo ciekawaym obyczajem jest chwidob, czyli święto drzewa. Wczesnym rakiemdo drzewa zanosi się ofiary, a kobieta, która chce mieć syna zakopuje pod drzewem sznur pereł. Po urodzeniu dziecka wykopuje perły i zakłada synowi na szyję na dwa lata. Po upływie tego okresu perły spowrotem są zakopywane. Rodział poświęcony obrzędom religijnym Swanów jest bardzo obszerny i przedstawia wiele przykładów różnych uroczystości. Ponadto przedstawiony jest sposób osądzania. Mianowicie osoba, która popełniła przestępstwo jest osądzana przez radę, w której skład wchodzą ludzie z wioski, którzy szczycą się wiedzą i zaufaniem współmieszkańców. Na czas rozprawy rodzina winnego wyprowadza się z wioski do miejsca nikomu nie znanego. Po zapadnięciu wyroku, winny idzie do rodziny ofiary i na klęcząco przeprasza ją, a następnie idzie do kościoła i tam przysięga, że jest gotowy na przyjęcie kary, natomiast rodzina ofiary przyjmuje pod swój dach brata winowajcy, jako adpotowane dziecko.
Pomimo gościnności Swanowie nie są ludem ufnym. Obcych traktują dobrze, ale nie wpuszczają ich do miejsc świętych. Do kościołów nawet Swanowie wchodzą tylko kilka razy w roku, żeby przewietrzyć pomieszczenia, jednak autorce udało się wejśc do kilku z nich. To co kryją kościoły swaneckie to przeróżna kombinacja ikon wykonanych na płótnach, wyrytych w drzewie lub zrobionych ze złota bądź srebra. Ludność nie chce oddać tych skarbów do muzeów, obawiając się ich utraty. Ponadto dla nich nie są to rzeczy o dużej wartości materialnej, ale rzeczy święte o wartości religijnej. Autorka w swoim opowiadaniu zastanawia się, jak wiele jeszcze takich skarbów ukrytych jest w małych kościołach w małych miasteczkach i wsiach.
Tina Radke-Gerlach oprócz przytaczania legend, podań i opisywania zachowania i życia Swanów, opisuje swoją wędrówkę przez piękne lecz niebezpieczne góry Kaukazu. Przedstawia zdjęcia robione podczas wyprawy i pokazuje w sposób bardzo interesujący ludnośc górską i jej współistnienie z naturą.