Calkiem ciekawe wynurzenia ducha spoczciwiałego na emigracji o kształcie zakneblowanej rzeczywistości widzianej
oczyma mistrza absurdu ,wokół którego tyle obecnie szumu.Zaczyna sie od wybrzuszenia swego Ja,będącego axis mundi każdego dnia tygodnia Następnie wyrażona jest uwaga,żeby nie wywyższać wielkich z przeszłości,Mickiewicza czy Chopina, bo to umniejsza terażniejszych twórców,jest lenistwem myśli. Nasza literatura nie ma światowego znaczenia, ponieważ jest zbrutalizowana , czyli bliższa życia. Gdyby została przetrawiona na zorganizowany wkład w
ducha uniwersalnego, miałaby szansę na zaistnienie w świecie. Gombrowicz wskazuje na Miłosza , widząc w nim pisarza najbardziej otwartego duchowo i przez to bardziej samotnego. WARTOŚĆ CZYSTEJ SZTUKI POLEGA NA TYM, ŻE ONA ROZBIJA SCHEMATY,WYPRZEDZA SWÓJ CZAS. I nie chodzi tu o podciąganie się do cudzej (europejskiej) dojrzałości, ale o zdemaskowanie niedojrzałości cudzej.Ojczyzna- świadomość ojczyzny jest ukształtowana formą, którą litewski poeta wykuł sto lat temu.Gombrowicz
czuje się Mojżeszem wyprowadzającym Polaków z niewoli tego kształtu.On mówi nam nie : KIM JESTEŚ, ale : KIM UDAJESZ ,ŻE JESTEŚ. Kto ma prawo zabronić być takim jakim się jest?Ażeby sądzić kogoś, trzeba być powyżej - uważa Gombrowicz, więc czuje się powyżej krytykując obcesowymi formułkami Wyspianskiego, Przybyszewskiego czy Kasprowicza , a Sienkiewicza nazywa "geniuszem łatwej urody".