Rzeźnia numer pięć
Dziwna tragikomiczna, postmodernistyczna powieść antywojenna, pokazująca bezsens
wojny na przykładzie przedziwnych losów Bille’
go Pilgrima, który ciągle przeskakuje w czasie po różnych chwilach swego życia. Brak
tutaj jedności przestrzeni i czasu. Bohater raz jest z żoną na przyjęciu, po chwili na froncie II wojny światowej, poczym przeskakuje do swego gabinetu lekarskiego i znowu cofa się do czasów wojny podczas bombardowania Drezna przez bombowce amerykańskie. Autor opisuje losy bohatera z obojętnością, bez wnikania w jego psychikę, czym potęguje wrażenie absurdu i bezsensu. Widząc Bille’go jednocześnie w czasie pokoju jak i wojny łatwo zauważymy, jakie spustoszenie w jego psychice dokonały przeżycia wojenne. Gdy młody chłopak trafia na front jest zupełnie nie przygotowany ani fizycznie ani psychicznie do działań wojennych. Czuje się zagubiony, przestraszony i wykończony. Na dodatek towarzysze niedoli pogardzają i pomiatają nim. Nic dziwnego, że szybko dostaje się do niewoli, gdzie również przeżywa pogardliwe traktowanie ze strony swych rodaków i niemieckich
wartowników. Sam jego widok, bez butów, w niedopasowanym mundurze wzbudza litość, a co dopiero mówić o jego kondycji fizycznej i moralnej. Przecież on nie wie gdzie jest i po co tutaj jest. Niemcy jeńców przewieźli do Drezna i umieścili ich w
chłodni rzeźni wraz z półtuszami. Miasto było nie zniszczone przez bomby, jak inne niemieckie
miasta i wydawało się wszystkim tutaj bezpiecznie. Nikt nie przypuszczał, że spokojna noc trzynastego lutego 1945 roku skończy się rzezią nikomu nie zagrażających mieszkańców miasta. Dywanowy nalot zaskoczył wszystkich w łóżkach (nawet część wartowników), przez co zginęło w płomieniach sto trzydzieści ludzi. Tylko amerykańscy jeńcy wojenni, siedzący w chłodni jak w schronie nie ucierpieli od bomb. Ta, z „obojętnością” opisująca śmierć
tysięcy ludzi, książka jest ostrzeżeniem dla ludzkości, że nieważne w jakim celu toczy się wojnę, zawsze jest ona zbrodnicza. Bo czym jest, jak nie zbrodnią, całkowite zniszczenie pięknego miasta, które nie ma żadnego znaczenia militarnego. tysięcy ludzi. Tylko
Więcej recenzji na temat Rzeźnia numer pięć