Na tytułowej wyspie skazańców mieści się Ashcliffe - szpital dla chorych psychicznie przestępców. Szeryf Teddy Daniels oraz jego partner Chuck Aule udają sie na wyspę w celu rozwiązania zagadki związanej z tajemniczym zaginięciem jednej z pacjentek szpitala. Rachel Solando
morderczyni własnych dzieci zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Wydostała się z zamkniętej celi, a w szczelnie obwarowanym szpitalu nikt nie odnotował tego faktu. Poszukiwania kobiety na terenie
wyspy również zakończyły się fiaskiem. A ponieważ zdaniem lekarzy oraz strażników opuszczenie wyspy na własną rękę jest niemożliwe - wszystko wskazuje na to, że zapadła się pod ziemię i słuch o niej zaginął. Dwaj stróże prawa oprócz odnalezienia zaginionej morderczyni muszą
również ustalić czy w Ashcliffe prowadzone są nielegalne eksperymenty
na pacjentach. Lehane już od pierwszych linijek buduje atmosferę grozy i tajemnicy. Wyspa i szpital jawią się jako wyjątkowo mroczne i zagadkowe miejsca, zaś lekarze i strażnicy na pierwszy
rzut oka życzliwi i pomocni w prowadzeniu śledztwa, już na drugi rzut oka wydają się być mocno podejrzani. Sytuację gmatwa fakt, iż Teddy Daniels jest podwójnie zaangażowany w śledztwo, gdyż jak się okazuje przybył na wyspę załatwić własne porachunki. Natomiast jego partner Chuck - jedyna
osoba z zewnątrz, jedyna osoba, której szeryf może zaufać zachowuje się czasem w sposób, który pozwala sądzić, iż nie jest tym, za kogo się podaje. Już sam opis
akcji wydaje sie być mocno zagmatwany, a to nijak ma się do książki. Krok po kroku autor wciąga nas w skomplikowaną sieć zależności i nieustannie zmusza do myślenia. Czytelnik co chwila układa w głowie kolejne rozwiązania zagadki, ale intryga zdaje się nie mieć końca.To lektura dla tych, którzy lubią nagłe zwroty w akcji. Wszyscy ci którym przypadły do gustu
takie filmy jak "Podziemny krąg" czy "Piękny umysł" powinni znaleźć tu coś dla siebie. Zakończenie jest na tyle przewrotne i zaskakujące w swej zawiłości i prostocie zarazem, że aż chciałoby się przeczytać książkę jeszcze raz, by dojść do tego, jak można było nie wpaść na takie rozwiązanie.
Więcej recenzji na temat Wyspa skazańców