Mam starą księgę odziedziczoną po którejś prapra,napisaną śmiesznym językiem.Nie wiem przez kogo,bo nie ma pierwszej strony i okładki.Podaję
tu przykład opisania pierwszych kroków dla początkujących czrodziejów. Wszystko,co robimy idzie nam zle i czujemy,że może to dlatego,że ktoś nam żle życzy.Siadamu wtedy na zielonej?tak tu jest napisane? trawie i wyobrażamy sobie intensywnie,że powietrze wokół nas się zagęszcza i w jednej chwili otacza nas coś podobnego do tęczowej bańki mydlanej,a my jesteśmy pośrodku.To nie ma jednak koncystencji bańki,wyczuwamy to delikatnie palcami,ale wiemy,że choć ugina się lekko,ale nic i nikt z zewnątrz tego nie uszkodzi.Potem wstajemy i ze świadomością doskonałej ochrony udajemy się do swoich zadań.Podobno zna w ten sposób nieżle dołożyć nieżyczliwej osobie. To tyle na dziś.Muszę to wypróbować. Bawcie się dobrze.Ciąg dalszy jeszcze nastąpi,ale powoli,bo staropolski,to już niemal obcy język.
Więcej recenzji na temat Księga magii i czarodziejstwa,17 wiek