Nowela Marii Konopnickiej. Można by było powiedzieć że miłosierdzie jakie występowało w tej noweli było faktycznie „miłosierdziem” czyli czymś zgoła odmiennym. Objawiało
się tym że człowiek,
który nie dał rady już pracować i nie miał rodziny, która by mu mogła pomóc, został , najprościej mówiąc, wystawiany na licytację. Sposób w jaki to czyniono uwłaczał godności człowieka , szczególnie tego który był licytowany. Gmina szczyciła się tym że ci ludzie nie idą żebrać tylko trafiają pod czyjś dach i mają strawę i odzienie, ale nie interesowało ich co się z owym człowiekiem dzieje. Byli dumni że mu „pomogli”. W tej opowieści głównym bohaterem staje się Kuntz Wunderli, stary tragarz, który ma co prawda syna ale on ma rodzinę i nie jest w stanie wykarmić ojca. Kuntz trafia do gminy na licytację. Licytacja pozbawia Kuntza wszelkiej godności człowieka. Padają pytania: „pokaż no stary zęby”, „maszeruj no stary”. Jest traktowany przedmiotowo. Konopnicka pokazuje jednak nie tylko zachowanie osób, licytujących ale również myśli i uczucia osoby licytowanej. Opisuje jak Kuntz reaguje gdy do licytacji staje jego syn, jak zmienia się jego twarz i myśli, gdy uświadamia sobie jak wspaniale byłoby jednak umrzeć wśród swoich. Pokazuje też jakie uczucia kotłowały się w tym starszym, schorowanym człowieku, gdy syna przebija niższą stawką Todi Mayer ślusarz. Todi Mayer potrzebuje kogoś do pomocy w warsztacie i bardzo mu zależy na taniej sile roboczej. Syn wycofuje się z licytacji, ale gdy okazuje się że ubranie w którym jest Kuntz nie należy do niego, Todi wycofuje się z licytacji. Jest już za późno by syn wziął udział w ponownej licytacji , ponieważ już poszedł. Todi Mayer decyduje się wziąć Kuntza za olbrzymią sumę ale nie zdążył. Do sali wchodzi Probst, właściciel wielkiej obory, znany wszystkim mleczarz. Wszyscy też wiedzą że Probst często licytuje takich ludzi w gminie, ale wszyscy też wiedzą jakie warunki bytu mają wylicytowani ludzie u niego. Wie też doskonale o tym Kuntz, który nagle kurczy się i chce stamtąd uciekać. Pamięta jeszcze niedawny przypadek, gdy stary Hanzli, którego Probst wziął z gminy, powiesił się. Kuntz jest przerażony. Licytacja kończy się i Probst ją wygrywa. Kuntz zostaje wylicytowany za najniższą sumę i zostaje dosłownie zaprzężony razem z psem Probsta do wózka pełnego blaszanych naczyń, w których Probst rozwozi mleko. Ta opowieść bardzo wyraźnie pokazuje jak byli traktowani ludzie, starzy i schorowani. Przerażające jest jednak to że nikt z biorących udział w licytacji ani tych którzy na to patrzyli nie widział w licytowanej osobie człowieka z uczuciami i godnością. Dla nich był przedmiotem, który można łatwo kupić.
Więcej recenzji na temat Miłosierdzie gminy