"Stary
człowiek i morze" to jeden z najbardziej znanych utworów Ernesta Hemingwaya, amerykańskiego pisarza o burzliwej i pełnej niebezpieczeństw historii, który był żołnierzem w czasie I wojny światowej, korespondentem wojennym podczas wojny domowej w Hiszpanii, reporterem czasu walki z hitlerowską okupacją, który pięc lat po otrzymaniu literackiej nagrody Nobla, w wieku 62 lat, nieoczekiwanie popełnił samobójstwo. Ten niezwyły autor, piszący w sposób bardzo prosty i jasny, omijający wyszukane środki stylistyczne i zagadki językowe, storzył oryginalną prozę, poświeconą głównie walce człowieka z żywiołami i własnymi słabościami. To nie przypadek, że w lakonicznym opowiadaniu "Stary człowiek i morze", bohaterem jest mężczyzna, który z niezwykłą zaciętością i heroizmem podejmuje się walki ze zmąconym morzem, rekinami, siłą bezwzględnej przyrody, ale i z własnym zwątpieniem i lękiem. Tytułowy "stary człowiek" - rybak Santiago, to samotnik, mieszkający w lichej, kubańskiej chacie na wybrzeżu, przyjaciel i mistrz młodego i wrażliwego Manolina, którego od kilkunastu lat zabierał w morze uczyc żeglarstwa i rybołóstwa, to dawny geniusz połowów, doskonale zaznajomiony z morzem i jego naturą, zmęczony latami ciężkiej pracy i nędzy. Ale Santiago to też wzorzec hartu ducha, odzyskujący wiarę i moc w najbardziej ekstremalnych sytuacjach, nie poddający się nawet w chwili wiadomej i spodziewanej klęski.W książce Hemingway opisuje ciąg niepowodzeń i trudności,
które spotykają biednego rybaka, a który mimo to zachowuje nadzieję. Gdy po 84 dniach bez złowionej ryby wraca z morza, nie rezygnuje z marzenia o udanym płowie i wytrwale wyrusza następnego dnia na otwarte wody. Mimo trudnych myśli, które zakłócają spokój jego ducha, że może jest już za
Stary i słaby na takie wyprawy, mimo braku środków do życia i stopniowej utraty wiary w szczęście, jeszcze raz wypływa, sam i przeciw żywiołowi morza i wszelkim niebezpieczeństwom, które ze sobą niesie zawód rybaka. Tym razem jednak, ku uciesze bohatera, olbrzymi marlin połyka przynętę i rozpoczyna się kilkudniowa, tragiczna walka, w czasie której Santiago mierzy się nie tylko z siłą ryby, której los go w znacznym stopniu przejmuje, ale i z własną słabością, brakiem mocy coraz bardziej zmęczonego i starego ciała. Ostatecznie stary człowiek wygrywa walkę, zarówno z olbrzymim marlinem, jak i samotnością i brakiem fizycznych sił, odczuwa wielką radośc i dumę, ale jest to zjawisko chwilowe, gdyż zwabione krwią rekiny otaczają łódź i atakują złowionego merlina. Santiago rozpoczyna kolejną tragiczną walkę, tym razem z drapieżnikami, które chcą odebrac tak ciężko zdobyty łup. Tym razem jednak stary człowiek przegrywa z naturą, gdy dociera do przystani, z marlina zostaje już tylko szkielet, załamany i przeświadczony o prześladującym go fatum, znajduje jednak uznanie o ludzi. A gdy zasypia, śni o lwach...
"Stary człowiek i morze" to piękne i przejmujące opowiadanie, w pełni realizujące najbardziej znane zdanie autora, że ''człowieka można zniszczyc, ale nie pokonac".
Więcej recenzji na temat Stary człowiek i morze