Działo się to na wsi, w domu Anielki. Anielka była córką właściciela dworku i miała psa, który wabił się
Karusek.
Mały
piesek często towarzyszył swojej pani w jej codziennych czynnościach. Czasami tylko na krótko opuszczał ją i wyruszał własną drogą.
Pewnego dnia, kiedy Karuska nie było, w domu Anielki wybuchł pożar. Przy gaszeniu pożaru wszyscy ludzie pomagali, jak mogli. Nosili wodę wiadrami i zawiadomili straż pożarna. Jednak po przybyciu strażaków nie było już co gasić, bo dom cały spłonął. Wtedy cała rodzina opuściła zgliszcza i wyjechała, aby zamieszkać w nowym domu.
Kiedy
Karusek powrócił ze swej wyprawy, nie mógł poznać domu. Zdezorientowany biegal w kółko, szukając swej pani. Piesek bardzo przeżył jej nieobecność i wył za nią z rozpaczy i tęsknoty.
Postanowił odszukać Anielkę, kierując się śladami. Chodził i chodził po śladach, ale one w pewnym momencie się urywały.
Wreszcie wymyślił, że będzie biegał w koło dawnego domu, stopniowo oddalajac się od niego. Myślał, że w taki sposób trafi wreszcie na jakąś droge prowadzącą do Anielki. Tak też zrobił. Biegał w kółko wyjąc przy tym głośno i rozpaczliwie.
Swoim dziwnym zachowaniem zwrócił uwagę ludzi, którzy myśleli, że jest wściekły.
Biegnąc przez nieznaną wieś, Karusek spostrzegł studnię. Podbiegł do niej i chciał się napić. Nagle źli chłopcy zaczęli w niego rzucać kamieniami i trafili go w głowę, więc uciekł. Dalej pędził przez łąkę i chował sie przed pasterzami.
W końcu poczuł głód i spróbował zbliżyć się do jakiejś chaty. Niestety wyszedł z niej człowiek uzbrojony w widły. Później inni ludzie dołączyli do niego i wszyscy ruszyli na przestraszonego psa.
Odtąd Karusek omijał osady ludzkie i próbował sam zdobywać jedzenie i picie. Był bardzo zmęczony i głodny, ale nie tracił nadziei na odnalezienie Anielki.
Czwartego dnia poszukiwań zobaczył na swej drodze jakiegoś czlowieka. Przestraszony zaczął biec szybko, ale zły czlowiek postrzelił go w nogę. Dokuczliwy ból uniemożliwił mu dalszą wędrówkę i w końcu zaczęło mu brakować sił. Kładł się i odpoczywał.
Godzinę później ujrzał w oddali kilka budynków. Chciał się do nich podkraść ostrożnie i rozpoczął podchody w ich kierunku. Był już bardzo słaby i szedł powoli. Nagle zobaczył jakąś postać i przestraszony chciał uciec, ale upadł tylko. Podniósł głowę i zobaczył swoją panią, Anielkę. Na dźwięk znajomego głosu pies zapomniał o wszystkich przykrościach, które go spotkały w czasie wędrówki. Zadowolony i szczęśliwy położył łeb na kolanach Anielki i zddechł.