Mendel Gdański - wywiad

autor : Aave3    

Autor : Maria Konopnicka
  • Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?
  • Pisz i zarabiaj

Streszczenia i krótkie recenzje

.

Moim gościem jest pan Mendel Gdański. Mieszka w Warszawie od 67 lat i choć jest Żydem, czuje się Polakiem. 16 listopada stał się ofiarą prześladowań antysemickich.
Anna Nowak: Proszę powiedzieć, czym się Pan zajmuje ?
Mendel Gdański: Od dwudziestu siedmiu lat jestem introligatorem, ciągle w tym samym miejscu mam swój warsztat. Swoją pracę wykonuję najrzetelniej jak umiem. Mam stałych klientów, którzy chętnie korzystają z mych usług, bo przecież i pan mecenas, i stary archiwista, i pani radczyni a nawet pensjonarki do mnie zaglądają. Wszyscy mnie tu znają.
A. N.: A jaka jest Pana sytuacja rodzinna? Widzę, że samotnie Pan żyje.
M. G.: Ano tak. Urodziłem się na Starym Mieście jako piętnaste dziecko, dlatego mam na imię Mendel. Miałem żonę Resię, z którą żyłem trzydzieści lat i pięciu „synów, którzy się za chlebem rozbiegli”, i wnuki, i córkę Liję, która wcześnie zmarła. Po niej został mi tylko jeden wnuk , dziesięcioletni Jakub. Mieszkam razem z nim, a smutki zagłuszam pracą.
A. N. : Czy może mi Pan opisać atmosferę jaka panowała w przeddzień 16 listopada?.
M. G. : Przykro mi nawet o tym wspominać, nigdy nie sądziłem, że mieszkańcy mojego miasta, mojej Warszawy potraktują mnie tak okropnie. 15 listopada zauważyłem jakiś niepokój w uliczce. Kręciły się jakieś obszarpane wyrostki, którzy penetrowali sienie albo siedzieli w szynku. Kuba wrócił zdenerwowany ze szkoły, bo ktoś na niego krzyknął „Żyd”. Rozgniewałem się na niego, ale starałem się przekonać, że powinien być dumny z tego, że jest człowiekiem uczciwym. A potem znajomy zegarmistrz ostrzegł mnie, że szykuje się napad na Żydów. Uznałem, że to tylko ludzie plotą. Za co mieliby nas bić?
A. N.: Proszę przedstawić wydarzenia, które miały miejsce 16 listopada.
M. G.: Nigdy bym nie przypuszczał, że coś takiego się wydarzy. Dzień zapowiadał się jak każdy inny. Dopiero około godziny 20 ostrzegł mnie student, że Żydów biją i powinienem uciekać. Osłupiałem. Gdzie miałem uciekać i po co? Na ulicy słychać było krzyki, dźwięk tłuczonego szkła i wyzwiska. Wtedy zorientowałem się, że to prawda. Za moment zjawiły się u mnie sąsiadki i zaproponowały mi pomoc. Chciały ukryć mnie i mojego wnuka Kubę i wystawić krzyż w oknie, ale nie zgodziłem się. Nie wstydzę się swojej wiary i jestem dumny z tego, że jestem Żydem. Nie pozwoliłem się zastraszyć. Stanąłem w otwartym oknie razem z Kubusiem. Tłum był już przed kamienicą. Ktoś wrzucił kamień przez okno i trafił Kubę w głowę. Chłopiec krzyknął, a kobiety rzuciły się do niego z pomocą.. Cały czas słychać było wyzwiska i obelgi pod moim adresem. Gdy tłum miał zamiar wejść do kamienicy, student, który mnie wcześniej ostrzegł, zasłonił drzwi swoim ciałem i powiedział, że nie pozwoli, by nas skrzywdzono. Wtedy już nikt nie odważył się podejść i pijacka zgraja dalej. Mojemu wnukowi, na szczęście, nic się nie stało, ale ta sytuacja mną wstrząsnęła..
A.N. : Jaki był Pana stosunek do ludzi przed tą sytuacją?
M.G. : Mój stosunek do ludzi się nie zmienił, ale „umarło serce do tego miasta”. Nadal uważam, że wszyscy ludzi powinni się traktować w duchu braterstwa, że należy szanować się, pomagać sobie nawzajem, być dla siebie dobrym i czułym. Będę dalej tak postępował. Jestem bardzo wzruszony postawą moich sąsiadek, które zaproponowały mi schronienie i studenta, który obronił mnie przed napaścią. Wiem, że to są moi prawdziwi przyjaciele, którzy nigdy nie opuszczą mnie w potrzebie. Natomiast bardzo przykro mi, że ludzie, którzy w ogóle mnie nie znali, tak mnie potraktowali. Przecież jestem mieszkańcem miasta od urodzenia i uważam, że mam prawo do szacunku, bo żyję uczciwie i uczciwie pracuję Brzydzę się nietolerancją wobec innych wyznań.
A.N. : Jakie są Pana dalsze plany?
M.G. : Zamierzam nadal przebywać w Warszawie, bo gdzie miałbym pójść? Ale tę napaść zapamiętam na zawsze. Ta zadra w sercu zostanie na całe życie. Czuję się tak, jakby umarło moje miasto. Wierzę jednak, że w Warszawie, jak i w całej Polsce, więcej jest ludzi serdecznych i tolerancyjnych.
Z Mendlem Gdańskim rozmawiała:
Anna Nowak
Dodaj komentarz Tłumacz Wyślij Odnośnik Drukuj
Pisz izarabiaj

.