Narrator wraz z botanikiem w Puławach przyglądają się pokrytemu pleśnią głazowi. Botanik opowiada o tej pleśni, jak się rozrasta.
Kilka lat później, w księżycową noc, narrator ponownie znajduje się przy tym głazie i ma nadzwyczajną wizję, w której głaz staje się globusem. Nagle znalazł się obok niego botanik. Wpatrywali się w głaz. Po chwili wszystko wróciło do normy, głaz ponownie stał się głazem.
Prus posługuję się metaforą- głaz porośnięty pleśnią i mchami, z których jedne żyją kosztem innych, zgodnie z bezwzględnymi prawami biologii - to nasza ziemia.