Pani Ewa jedzie w odwiedziny do męża, do szpitala psychiatrycznego. Z wizyty wraca na dworzec całkiem załamana. Widzi pewnego
„Pana”, którego często widuje, bo za nią chodzi. Taki cichu wielbiciel. Wsiadł z nią do pociągu i kiedy się odwróciła do okna położył kwiaty koło niej. Więc w pewien sposób chcąc poczuć się znowu kochaną i żeby sobie ulżyć zaczeła mówić, że jej mąż jest bardzo chory i…. nie zdążyła dokończyć bo facet się chyba domyślił na co chory i wysiadł na nastepnej stacji i tyle go widziała.