Narrator opowiada, ze tej wiosny kochał się w pannie Zofii. Mieszkał w wiosce, więc wysyłali sobie listy. Listonosz jednak
ciagle się spóźniał, bo zaliczał po drodze wszystkie knajpy. Narrator postanowił sam odbierać listy z poczty.
Naczelnikiem poczty był pan Ignacy („ uczuciowcem był , egzaltował się jak guwernantka”). Izba na poczcie oddzielona przepierzeniem za której mieszkała rodzina pana Ignacego: żona z dziewięciorgiem dzieci. W domu bieda. „Myślenie pani Ignacowej nie przekraczało progu jej mieszkania: nie umiała mówić o niczym, co nie tyczyło się bezpośrednio jej dzieci.” Najstarszy Staś madry, miał iść do szkoły. Po znajomości miał dostać farbowany mundurek i skromna wyprawkę, ale rodziców nie było stać na opłacenie stancji.
Pewnego razu, gsy narrator przyszedł odebrać listy to w mieszkaniu na poczcie zastał tylko pana Ignacego. Żona z dziećmi uciekła. Nie byli w stanie zapłacić za naukę Stasia, a pan Ignacy nie chciał kraść, więc żona poszła w świat. Ignacy opowiada, że dogonił ich i położył się przed nia na drodze, padał do nóg, ale nie wróciła. Narrator widzi pragnienie śmierci na twarzy Ignacego, który rzuca się na łóżko i płacze. Narrator odszedł, wynalazł listy panny Zofii i zabrał. Narrator czuł się szczęśliwy „tą odrobiną faryzeusza, która jest w sercu(..)ale „Nie mogłem wygnać z oczu obrazu tej znędzniałej kobiety idącej w świat bezmierny”.