Rewirowy Oczumiełow właśnie przechodził przez opustoszały plac targowy w towarzystwie stójkowego Jełdrina, gdy obaj usłyszeli psi skowyt i zobaczyli mężczyznę, który usiłował złapać psa. Z powodu tego zamieszania nagle zebrali się gapie.
Podchmielony mężczyzna – Chriukin, z zawodu złotnik, pokazywał tłumowi okrwawiony palec i jako winowajcę wskazywał wystraszonego szczeniaka, białego charta. Rewirowy chciał przywrócić porządek, więc podszedł do zebranych , by wyjaśnić sytuację. Poszkodowany twierdził, że szedł sobie spokojnie z panem Mirijem Mitryczem do składu z drzewem, aż tu nagle ni stąd ni zowąd złapał go pies za rękę, a ponieważ praca jubilera wymaga precyzji, zażądał odszkodowania. Oczumiełow przyznał rację złotnikowi i zamierzał surowo ukarać właściciela psa. Kiedy jednak okazało się, że jest nim generał Żygałow, zmienił front i wręcz zaczął wątpić, jak taki mały psiak mógł ugryźć Chriukina. Poza tym ktoś dorzucił, że podpity złotnik wtykał mu papierosa do mordy.
Za chwilę jednak stójkowy zmienił zdanie i stwierdził, iż generał nie ma takich psów a winowajca jest pewnie bezdomny, więc należy się go pozbyć i wypłacić odszkodowanie złotnikowi. Tymczasem właśnie tamtędy przechodził kucharz generała Prochor, więc zapytano go wprost, czy szczeniak jest własnością Żygałowa. Okazało się, że nie, bo generał w ogóle nie lubuje się w chartach. Rewirowy już wydał wyrok skazujący na bezpańskiego psa, gdy okazało się, że należy do brata generała. Oczywiście następuje zmiana frontu, Oczumiełow nie może się nadziwić sprytowi pieska i pozwala go zabrać kucharzowi do składu drewna. Złotnik natomiast staje się pośmiewiskiem tłumu.
A teraz nieco komentarza. Wydarzenia rozgrywają się w carskiej Rosji, w kraju, gdzie społeczeństwo jest zastraszone i zniewolone licznymi przepisami. Zabawny efekt powodują nagłe zmiany postanowień rewirowego i reakcja gapiów zawsze zgadzających się z nim. Stąd właśnie wziął się tytuł. Kameleon to przecież zwierzątko, które upodabnia się do otoczenia dla swego bezpieczeństwa. W opowiadaniu bohaterowie zmieniali zdanie po to, by niepotrzebnie się nie narazić zwierzchnikom. Społeczeństwo jest zastraszone. Poszkodowany w wypadku może liczyć na pomoc przedstawiciela władzy tylko wówczas, jeśli sprawca jego nieszczęścia nie należy przypadkiem do elity urzędniczej. Podwładni płaszczą się przed przełożonymi, np. rewirowy przed generałem, a ludzie wyżsi rangą traktują niższych z pogardą, np. Oczumiełow stójkowego. Najważniejsza zasada to nie narazić się przełożonym..