Ikar
Summary rating: 5 stars
2 Recenzja
Wizyty:
70
słów:
300
Opublikowano dnia: marca 22, 2008
Jarosław Iwaszkiewicz
Ikar
Pieter
Bruegel, jeden z najznakomitszych malarzy flamandzkich, namalował obraz
zatytułowany Upadek Ikara. Ukazał na nim głównie codzienne życie, pracujących
ludzi. W rogu płótna tonie maleńki Ikar, któremu słońce rozpuściło wosk
sklejający skrzydła. Nikt nie zauważa jego śmierci – jedynie autor dzieła.
Centrum płótna stanowią pracujący ludzie, natomiast sam upadek Ikara jest tylko
epizodem.
Obraz ten
przypomina się pisarzowi, gdy powraca myślą do okupacyjnego wydarzenia z 1942
lub 1943 roku. Był piękny letni wieczór, przez ożywione ulice Warszawy
przewalał się tłum ludzi. Narrator czekał na tramwaj na rogu ulicy Trębackiej i
Krakowskiego Przedmieścia. Obserwował gazeciarzy, handlarzy papierosów,
przekupki, gwarną warszawską ulicę. W pewnej chwili zauważył chłopca stojącego
na małej wysepce na jezdni i pogrążonego w lekturze książki. Miał z piętnaście
lat. Nie mógł oderwać się od książki, druga wystawała mu z kieszeni, odgarniał
opadające na czoło włosy.
Chłopiec
nie zwracał uwagi na otaczający go tłum, potrącający ludzi. Nie przerywając
czytania, wszedł na jezdnię. Z piskiem opon, gwałtownie hamując, zatrzymał się
samochód. Była to gestapowska karetka. Chłopiec próbował ominąć auto, ale
wyskoczyło z niego dwóch Niemców i szyderczym gestem zaprosili go do środka.
Zmieszany młody człowiek próbował się tłumaczyć, pokazywał książkę. Gestapowcy
wyrwali mu z rąk dokumenty i wepchnęli do samochodu. Karetka popędziła w stronę
warszawskiej siedziby Gestapo. Nikt nie zauważył tego zdarzenia, uszło ono
uwadze ulicy. Nadal handlowano, tłoczono się do tramwaju, zapalano papierosy.
Wciąż pachniały kwiaty. Zniknięcie jednego człowieka niczego nie zmieniło w
krajobrazie ulicy.
Narrator stał jeszcze
przez chwilę poruszony bezmyślnym okrucieństwem tego porwania, pewnej śmierci
całkowicie niewinnego człowieka. Nadchodził zmierzch. Narrator powoli ruszył w
stronę domu, wciąż mając przed oczyma obraz Michasia – takie imię nadał
nieznajomemu.