Tak jak wiele osób, posiadam zbiór rzeczy. Wśród nich jest stara
kamizelka z przyszytymi ściągaczami. Pozbyłbym się tej smutnej części ubrania, choć swego czasu kupiłem ją za dość wygórowaną cenę. Powód zakupu był taki, że owa kamizelka przypomina mi moich sąsiadów, których pokój codziennie widziałem z mojego okna.
On i ona w kwietniu mieszkali ze służącą, ale
od lipca zostali sami, gdy służąca odeszła.
W październiku ona była całkiem sama. Została bez niego, wśród mebli i innych rzeczy w mieszkaniu. Były już niepotrzebne, więc w listopadzie je sprzedała na licytacji i handlarzowi starzyzny. Potem odeszła. Tak wszedłem w posiadanie kamizelki. Mimo, że warta była niewiele kupiłem ją od zmarzniętego handlarza po krótkich negocjacjach.
Teraz dzięki temu ubraniu mogłem przypominać sobie historię tych dwojga z naprzeciwka.
Sprowadzili się w kwietniu i wiedli zwykłe życie, zwykłych ludzi. Młodzi, spokojni o przeciętnej urodzie. Po porannej herbacie szli do pracy. On do urzędu, a ona udzielać lekcji.
Wieczorem oboje do późna pracowali w domu. On brał pracę z urzędu, a ona szyła. Ich spokojne życie urozmaicały niedzielne spacery po Warszawie. Ona szczupła, on tęższy. Trzymali się za ręce, gdy wychodzili coś zjeść poza domem. W lipcu on się zaziębił i dostał krwotoku. Ona sprowadziła lekarza, który po krótkich oględzinach i
rozmowie stwierdził, że to nic poważnego. Zalecił odpoczynek i jakiś wyjazd na wieś. Ona się uspokoiła, a jej mąż pozostał w domu i nie chodził już do biura. Odtąd wychodziła rano sama i wracała w południe, aby ugotować obiad. Wieczorami
szyła w domu. Po drugiej rozmowie z doktorem zaczęły ich dręczyć złe przeczucia. On usiłował wypytać żonę o to, co mówił lekarz, a ona starała się uspokoić męża. Miarą stanu zdrowia była kamizelka. Pewnego razu okazała się zbyt luźna, więc mąż zaczynał się niepokoić, że jego zdrowie się pogarsza. Za kilka dni kamizelka stała się nieco za ciasna, co spowodowało radość męża oraz skłoniło
go do wyznania prawdy żonie. Aby ją uspokoić codziennie potajemnie ściągał pasek od kamizelki, udając poprawę swej tuszy. Ostatnio nie zrobił tego, a
Mimo wszystko ubranie było zbyt ciasne. Uwierzył, że przestał chudnąć i w końcu wyzdrowieje. Po tym wyznaniu siedzieli wieczorem długo przytuleni do siebie. Dzień zakończył się wesołą rozmową i ostatnim „dobranoc”. Zapadła cisza.
_____________________________________________________
Mając przed oczami kamizelkę widać, że dwie osoby trudziły się ściąganiem jej pasków. Mąż przesuwał sprzączkę dla uspokojenia żony, a ona skracała potajemnie pasek, by podnieść go na duchu.
Czy kiedyś wyjawią sobie ten sekret? Być może. Przecież mimo śniegu i chmur wiadomo, że ponad nimi jest słońce, choć go nie widać…
Więcej recenzji na temat Kamizelka (streszczenie różne od innych)/A waistcoat; a vest