Santiago był starym człowiekiem, który łowił ryby w Golfsztormie. Mieszkał samotnie w skromnej chacie w Hawanie, jednak miał przyjaciela- pewnego chłopca, który opiekował się i pomagał mu. Santiago łowił już kilka godzin i udało mu się złowić
tylko jedną małą rybkę- tuńczyka, którego wykorzystuje później jako
przynęte... Przynęta okazuje się bardzo przydatna, gdyż Santiago wyczuwa, że chwyciła ją jakaś wielka ryba. Jest ona tak duża, że bohater nie jest w stanie przyciągnąć ją do łodzi. Jedynym sposobem, aby nie stracić linki, haczyka i przede wszystkim ryby jest dać się ciągnąć. Bohater
zaczyna robić się głodny i łowi delfina. Zjada go.
podczas tej walki dopada
go wiele dolegliwości fizycznych, łapie go
między innymi skurcz ręki, ból pleców i nadwyrężenie drugiej ręki.
Santiago zaczyna podchodzić do sprawy nieco inaczej niż wcześniej-
teraz stara się udowodnić coś zarówno sobie, jak i reszcie świata.
Wreszcie, po upływie nocy, dnia i
nocy ryba zaczyna tracić siły- najpierw zwalnia, potem zaczyna kręcić koła wokół łodzi. Santiago wie co to oznacza- ryba
niedługo wypłynie na powierzchnie i miejsce będzie miała krwawa walka. Po niedługim czasie tak też się dzieje- ryba pojawia się na powierzchni. Starzec szykuje
harpun i po wypłynięciu rekina nad wodę wbija go prosto w jej serce.Przywiązuje on ją do burty i zmienia kurs- zamierza wrócić do domu. Widzi, że z ciała Marlina "sączy się"krew
i jest świadom, że niedługo przypłyną rekiny. Szykuje więc harpun i wypatruje płetw na powierzchni...Santiago odpiera kilka natarć, ale podczas jednego z ostatnich traci swój harpun. Wkrótce jednak wymyśla sposób na samoobronę.Gdy zapada zmrok, Santiago zaczyna widzieć światła, świaczące, że jest
już blisko miasta. Gdy dobija do brzegu, jest tak zmęczony, że nie może
iść... Gdy dochodzi do
domku i kładzie się do domku, to natychmiast
zasypia.
Więcej recenzji na temat Stary człowiek i morze