Bohaterem
opowiadania jest staruszek z San Carlos-miejscowości położonej w północno-wschodniej Hiszpanii.Wiadomo o nim tylko tyle,że miał siedemdziesiąt sześc lat.Ponieważ do jego rodzinnego miasta zbliżali się faszyści,mieszkańcy opuścili San Carlos i przez przygotowany przez wojsko most pontonowy przeprawili się na drugi brzeg rzeki Ebro.Stary człowiek,przygotowany przez kapitana,był ostatnim,który opuścił miasteczko.Udało mu się jednak tylko dojśc do rzeki.Tu usiadł,gdyż nogi odmówiły mu posłuszeństwa.mW myślach wracał
ciągle do przyjaciół,których zostawił w mieście.Były nimi zwierzęta:dwie kozy,kot i cztery pary gołębi.Staruszek martwił się o nie,w rozmowie z narratorem opowiadania ciągle o nich mówił.Bał się czy,poradzą sobie bez niego,czy przeżyją.Widac było,że staremu są bardzo bliskie.Cierpiał na myśl,że może zdarzyc się im jakaś krzywda.O sobie nie myślał.Czuł,że nie da rady iśc dalej.Zresztą poco?W Barcelonie nie miał nikogo bliskiego.Nie identyfikował się ze żadną z stron w toczącej się wojnie.Na co
mógł liczyc Stary człowiek dowiadujemy się z konca opowiadania:"Dzień był szary,chmury wisiały nisko,tak że nie używali samolotów.To i jeszcze fakt,że koty same dają sobie radę,to było wszystko, na co liczyc mógł ten stary człowiek.
Więcej recenzji na temat Stary człowiek przy moście