Porządni faceci
zawsze chodzili do „Chicote’a”.
Tam zawsze
był najprzyjemniej. Wspaniali, życzliwi barmani, porządne trunki…Wieczorami
przychodziły najpiękniejsze dziewczyny z miasta i zaczynała się super zabawa.
Klienci nie politykowali, tylko po prostu przyjemnie spędzali czas. Pisarz
zaszedł tam pewnego wieczoru zmęczony dźwiganiem z budynku ambasady, kilku
kilogramów wołowiny. Strzały rozlegające się na ulicach Madrytu, zmuszały także
do szukania chwilowego schronienia… W lokalu było tłoczno i hałaśliwie. Okna
zabezpieczone workami z piaskiem, chroniły przed kulami hałaśliwych klientów
popijających dżin tonikiem…Kelner, który znał pisarza dosyć długo zwrócił jego uwagę
na
faszystę Luisa Delgado, który
siedział przy jednym stoliku z lotnikami wyszkolonymi we Francji . Luis kiedyś był stałym bywalcem u „Chicote’a.
Teraz jako faszysta nie powinien był przychodzić tam, gdzie był teren Republiki..
Kelner zadenuncjował faszystę, który był wrogiem zgromadzonych knajpie ludzi..
Hemingway zadzwonił do przyjaciela Pepe’go z centrali Seguridad, prosząc
go żeby
nie ujawnić iż starszy kelner był denuncjatorem. Nie chciał żeby Delgado był
rozgoryczony na tamtejszych kelnerów, którzy
kiedyś darzyli go przyjaźnią a
teraz wydawali go na śmierć…
Więcej recenzji na temat Denuncjacja