"Ulica" Daniela Odiji to zbiór opowiadań o
piciu taniego wina, obserowowaniu i kombinowaniu. Opowiadają one o życiu mieszkańców ulicy Długiej pewnego, bliżej nieokreślonego miasta. Jest to swego rodzaju parabola - tak może wyglądać życie w każdym dowlonym miasteczku. Na Dlugiej mieszkają: Gustaw Chmara - dziwak, myśliciel; Kanada - pijaczek, który kiedyś sporo podróżował i wspomnienia z tamtych czasów nachodzą go w snach; Cupiała, Antoniuk i Kaczewski - kompani od picia taniego wina; Cebulowa z córkami - uliczne kurewki; Cegielski z żoną, którą ciągle zdradza; Pokora z wnuczką Helenką - zapalony hodowca gołębi i in. Nikt z mieszkanców Długiej zdaje się nie pracować (no może listonosz), a czas leci im na wzajemnym odglądaniu, piciu taniego wina, wąchaniu kleju i wciąganiu czegoś tam.
Moim zdaniem Odija mocno przerysował uliczną patologię z jaką zdarza się nam zetknąć na codzień. Jego język jest bardzo potoczny, prosty, miejscami wulgarny. Potrafi też sobie zażartować. Pomimo braku dialogów, dynamizm jest utrzymany, poprzez poszatkowanie tekstu na fragmenty-opowiadania. Króluje mowa pozornie zależna - czytelnik zagląda w umysły i serca bohaterów, a nawet poznaje ich sny.
Styl i tematyka ksiązki przywodzi mi na myśl "Ulicę Krokodyli" Brunona Schultza
Więcej recenzji na temat Ulica