„Dzień na Harmenzach” - opowiadanie Tadeusza Borowskiego (1922 – 1951) wydane najpierw w tomie „Byliśmy w Oświęcimiu” (1946), następnie w zbiorze „Pożegnanie z Marią” (1948). Bohaterem głównym opowiadania i zarazem narratorem pierwszoosobowym jest Tadek pełniący funkcję pomocnika kapo. Inne postacie to: Haneczka, Ukrainiec Iwan, Żyd Beker. Akcja dzieje się na Harmenzach (gospodarstwo Niemca). Do Tadka, który dokręca śruby kolejki umożliwiającej transport kości ludzi spalonych w krematorium, podchodzi Haneczka. Chce dać Tadkowi chleba, lecz on odmawia, gdyż nie jest głodny. Mówi, że miał dla niej mydło, które ktoś ukradł. Haneczka pokazuje mydło otrzymane od Iwana. Tadek domyśla się, że Iwan jest złodziejem i odgraża się. Żydzi z komanda, które nadzorował Tadek, nie mogą wprost uwierzyć, że zrezygnował z chleba. Są bardzo głodni, mają żal, że nie wziął dla nich choćby kubła ziemniaków. Szczególnie rozżalony jest Beker, któremu Tadek mówi, że jak „będzie zdychał”, to go dobije łopatą. Beker był lagerältesterem w poznańskim obozie, gdzie wieszał współwięźniów, także swojego syna. Beker tłumaczy się, że wieszał złodziei i że Tadek niczego nie rozumie, bo nie doświadczył prawdziwego głodu („człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia”). W gniewie Tadek
Mówi Bekerowi, że ma nadzieję, iż wieczorem zostanie spalony. Wybiórka (selekcja) przeraża więźniów, nie wiedzą, że Tadek kłamał. Więźniowie wykonują prace przy rozbudowie torowisk. Są bici, nawet przez współwięźniów.
kapo każe Tadkowi zrobić cztery pary noszy, gdyż przewiduje, że czterej więźniowie umrą lub zostaną zabici podczas pracy. Tadek mówi współwięźniom, że wybiórki nie będzie, lecz oni nie wierzą. Gdy nadeszła pożądana pora obiadu, Tadkowi udało się wziąć większe kotły z zupą uwarzoną z pokrzyw. Tadek widzi, jak zaufany pomocnik Ukraińca pakuje do torby ukradzioną gęś. Daje Iwanowi do zrozumienia, że zna złodzieja mydła. Przez chwilę obaj patrzą sobie „twardo w oczy”. Wartownik (post) chce kupić buty Tadka. On odmawia, czym bardzo się naraża. Do Tadka przychodzi wysłaniec po cytrynę dla kapo. Tadek sugeruje,
aby rozejrzał się uważnie, „jak tu niektórzy gęsi łapią”. Niemiec pyta: „Na kogo chcesz mnie napuścić?”. Tadek nie mówi wprost, ale radzi, by dobrze przyglądał się gęsiom. Beker ukradł Tadkowi menażkę z kaszą, dar od Haneczki. Iwan okrutnie bije Bekera, mówi, żeby Tadek zabił go za kradzież. Tadek jednak każe Bekerowi umyć menażkę i prosi, by uważał. Obserwuje Andrzeja ćwiczącego dwóch Żydów, mówi mu, że Niemcy przegrywają na froncie, Rosjanie zajęli kijów. Post słyszy te słowa, żąda, by Tadek odsłonił swój numer obozowy. Post ma okazję zemścić się na Tadku, którego może oskarżyć o „prowadzenie tajnej roboty”. Więzień Rubin ratuje Tadka, dając postowi łapówkę – cenny zegarek. Więźniowie są wzywani na zbiórkę. Okazuje się, że Niemcy przeprowadzają rewizję. Celem jest znalezienie ukradzionej gęsi. Znajdują w torbie pomocnika Iwana. Niemiec, któremu wcześniej Tadek zasugerował, gdzie może być gęś, krzyczy z radością: „Jest, jest, a nie mówiłem!”. Esesman wyciąga rewolwer, żąda prawdy o kradzieży. Pomocnik milczy, woli umrzeć, niż zdradzić. Tadek i Iwan patrzą na siebie. Iwan rozumie, że za ukradzenie mydła Tadkowi (swemu koledze) musi zapłacić życiem. Występuje z szeregu i przyznaje się do kradzieży. W ten sposób ratuje swojego pomocnika, ale
sam zostaje skatowany. Podczas bicia „Nie uchylał głowy, chwiał się tylko całym ciałem”. Esesman polecił kapo, aby zapisał numer obozowy Ukraińca i złożył meldunek. Oznaczało to pewną śmierć. Gdy wracają do obozu, Iwan idzie sam. Nikt mu nie pomaga. Haneczka płacze na jego widok. Po apelu Tadek przez szpary w baraku obserwuje wybiórkę. Czuje się winny tego, że to on niejako sprowokował selekcję. Nie ma ochoty na jedzenie kanapek z pomidorami. Podchodzi Beker. Mówi, że
został wybrany „do komina”. Prosi o jedzenie „na ten ostatni wieczór”. Tadek zgadza się. Patrzy na Bekera, który „jak ślepiec próżno szukał dłonią deski”, żeby wejść na pryczę Tadka. W opowiadaniu „Dzień na Harmenzach” Tadeusz Borowski przedstawił hierarchię wartości, jaką mieli więźniowie obozu zagłady. Najważniejszą wartością było nieokradanie współwięźniów. To prawo było rygorystycznie przestrzegane. Kto je złamał, był surowo karany. Ojciec nie wahał się powiesić syna okradającego kolegów. Tadek najpierw nie chciał zaakceptować takiego „prawa”. Gdy jednak sam został okradziony, dostosował się do reguł przyjętych przez ogół i zadenuncjował Iwana. Ten bezwzględny kodeks był motywowany głodem. Bardzo ważną wartość przejawiała się w pomaganiu innym. Jeśli jeden pomoże drugiemu, może liczyć na odwzajemnienie wsparcia. W ten sposób głodujący i niezaradny Tadek został uratowany przez Haneczkę. Gdy zaś odzyskał siły i gdy został pomocnikiem kapo, pomagał Haneczce. Ważne było to, aby jak najwięcej więźniów sobie pomagało. W ten sposób tworzyła się swoista sieć umożliwiająca przetrwanie. Kolejna wartość to niezdradzanie kolegów z własnego komanda. Tadek pozwala sobie na wiele, np. rozpowszechnia wiadomości o klęskach Niemców na froncie. Wie, że nikt z jego grupy nie wyda go władzom obozu. Inny przykład, pomocnik Iwana woli zginąć, niż zdradzić kolegę. Można też mówić o umiejętności odwdzięczania się, wzięcia na siebie winy. Iwan nie musiał występować z szeregu, aby ocalić kolegę. Jednak wyszedł. Ratując swojego pomocnika, sam się zgubił. Nie było litości. wobec słabszych, nieumiejących sobie radzić, niemających możliwości zdobycia pożądanych produktów. T. Borowski przedstawił postawy więźniów i zasady, jakimi się kierowali. Ów kodeks powstał w rezultacie przystosowania się do nieludzkich warunków panujących w obozie zagłady. Obozie stworzonym przez hitlerowców w celu eksterminacji, wybicia więźniów. Autor odpowiedzialnością za zło obciąża twórców obozu. Uzbrojonych katów postawionych naprzeciw bezbronnym ofiarom.
Więcej recenzji na temat Dzień na Harmenzach