Strona główna Shvoong > Książki > Opowiadania I Nowele > Proszę państwa do gazu

.

Proszę państwa do gazu

Summary rating: 4 stars 65 Recenzja
Review by : asgard
Wizyty : 4880  słów: 900   Opublikowano dnia: stycznia 12, 2008
Opowiadanie Tadeusza Borowskiego
"Proszę państwa do gazu" zostało opublikowane w roku
1946 w tomie "Byliśmy w Oświęcimiu". Akcja rozgrywa się
w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu i trwa przez upalny dzień
oraz noc. Narratorem jest jeden z więźniów.

Z powodu upałów i odwszawiania
narrator wraz z kolegami z Kanady (Kanada - grupa więźniów
wyznaczona przez hitlerowców do rozładowywania transportu)
nudzi się i je żywność otrzymaną w paczce od mamy. Prosi
Henriego, by ukradł buty "dziurkowane z podwójną
podeszwą". Obawia się, że nie będzie transportów
ludzi przeznaczonych do zagazowania. Cosway uspokaja go: ludzi do
krematorium nie zabraknie. Nie chodzi o ludzi, ale o ich ubrania,
pieniądze, żywność. "Kto ma żarcie w obozie, ten ma siłę".

Rozmowę przerywa blokowy, wzywając
Kanadę do rozładowania transportu. Brakło paru ludzi, więc Henri
wziął także narratora. Pod nadzorem żołnierzy udają się na
rampę. Francuz instruuje narratora, żeby nie brał pieniędzy,
ubrań. Na rampie więźniowie z Kanady dzieleni na grupy,
otrzymują zadania: otwieranie i rozładowywanie wagonów,
ładowanie ludzi z transportu na ciężarówki.

Podjeżdża pociąg towarowy pełen
stłoczonych, przerażonych i udręczonych ludzi. Żołnierz uspokaja
krzyczących, strzelając serią po wagonach. Esesman wydaje rozkaz:
"Do pracy!".
Otwierają wagony, pouczają
stłoczonych i mdlejących ludzi, aby oddawali palta, składali
rzeczy. Na uporczywe pytania o to, co z "nami będzie",
jest tylko jedna odpowiedź: "Nie wiem, nie rozumiem po polsku".
Obowiązuje zasada, że okłamuje się ludzi kierowanych do gazu.
Więźniowie z Kanady bez wytchnienia dzielą ludzi z transportu na
tych, którzy pójdą do obozu (zdrowi, młodzi) i na
tych, których czeka śmierć w komorze gazowej. Na ciężarówki
upychają po ok. sześćdziesięciu nieszczęśników. Bez
przerwy jeździ karetka Czerwonego Krzyża, wożąc gaz do trucia
ludzi. Przy wagonach rośnie stos rzeczy odebranych ludziom z
transportu - Żydom z Będzina i Sosnowca.
Hitlerowcy są opanowani, spokojni.
Skrupulatnie oznaczają kreskami ciężarówki.. Nakazują
więźniom Kanady oczyścić wagony, w których zadeptane
niemowlęta, kał, pogubione rzeczy. Esesman nakazuje oddać
nieżyjące niemowlęta kobietom z transportu. Przerażone kobiety
uciekają od narratora, który krzyczy: „Bierzcie te
niemowlęta, na litość boską”. Więźniowie Kanady patrzą na
siebie z nienawiścią i przerażeniem. Wiedzą, że kobiety z
dzieckiem zawsze są kierowane do zagazowania.

Narrator rozmawia z Henrim. Pyta się,
czy ludzie Kanady są dobrzy. Uświadamia sobie, że nie ma
współczucia dla Żydów idących do gazu, bo musi
rozładowywać wagony. Henri tłumaczy, że złość jest czymś
naturalnym i radzi, aby frustrację rozładował na słabszych.
Przemęczony narrator zamyka oczy, ale nadal widzi rzekę ludzi z
transportu, rozjuszone psy, dziesiątki trupów. Nie wie, czy
to sen, czy jawa. Upycha rzeczy ludzi z transportu na ciężarówki.
Pieniądze, kosztowności daje esesmanowi.

Nadjeżdża kolejny transport. W
esesmanach i więźniach Kanady narasta agresja. Nie panują nad
sobą, rozładowując transport. Są brutalni, okrutni. Rosjanin z
wściekłością rzuca młodą kobietę na auto, tak samo postępuje
z jej dzieckiem. Jest wulgarny, bo kobieta nie chciała przyznać się
do swojego dziecka. Esesman chwali Rosjanina, który warczy na
niego, aby zamilkł. Młoda dziewczyna pyta narratora, dokąd ją
zawiozą. Narrator milczy. Ona domyśla się prawdy i z pogardą dla
świata dobrowolnie wchodzi na ciężarówkę odjeżdżającą
do krematorium. Mając dość, narrator ucieka, włazi pod szyny,
skąd obserwuje makabryczne sceny, piekło rampy. Góra trupów.
Ranni wtłoczeni między zabitych. Wleczony starzec zawodzi, że chce
rozmawiać z komendantem. Oficer szydzi, że wkrótce będzie
rozmawiać z Bogiem. Dodaje: „Tylko nie zapomnij powiedzieć mu
Heil Hitler!”.
Rampa okazuje się prawdziwym piekłem,
a obóz oazą spokoju. Narrator dochodzi do granicy swoich
możliwości psychicznych. Mówido Henriego, że jeśli
przyjdzie następny transport, „nie pójdę go rozładowywać”.
Henri rozumie go i chroni, mówiąc, żeby się ukrył. Henri
naraża w ten sposób swoje życie. Narrator rezygnuje ponadto
z butów. W obozie buty były ważniejsze od ubrania.
Rezygnacja z nich oznacza, że narrator ocala w sobie ludzkie cechy.
Gotów jest zapłacić wysoką cenę za ich brak (zmniejszenie
szansy na przeżycie), ale nie przekroczy granicy moralnej. Nie
osiąga się czegoś za wszelką cenę.

Dopiero o świcie, po rozładowaniu
piętnastu tysięcy Żydów, hitlerowcy i Kanada wracają do
obozu. Dzięki transportowi „Sosnowiec – Będzin” obóz
będzie żył przez parę dni. Ludzie z transportu palą się, a z
krematoriów „ciągną potężne słupy dymów”.
Borowski opisał rozładowywanie
transportu Żydów. Niemcy masowo przywozili ich do obozu, aby
zagazować. Młodzi i silni mogli liczyć, że chwilowo unikną
śmierci. Hitlerowcy wyręczali się więźniami Kanady, pozwalając
im za wykonanie czarnej roboty wziąć żywność. Rozładunek był
opracowany w szczegółach i przebiegał bez zakłóceń.
Esesmani byli nadzorcami, dbali o sprawny przebieg rozładunku i
rabunek.

Narrator opowiadania skoncentrował
się na więźniach Kanady. Ukazał ich psychiczną przemianę. Nie
byli oni bezduszni, niewrażliwi, niemający żadnych zasad czy
wartości. Zdawali sobie sprawę, że są ludźmi i że mają w sobie
dobroć. Jednak ze względu na swój udział w pracy na rampie
rodziła się w nich agresja. Stawali się okrutni, gdyż dzięki
rozładowaniu transportu sami mogli przeżyć. Okradanie ludzi
kierowanych do gazu umożliwiało przetrwanie paru dni. Nie mieli
nadziei na uratowanie własnego życia. Chodziło więc nie o
przeżycie w ogóle, ale o przetrwanie choć paru dni.
Tę prawdę uświadomił sobie
narrator, gdy zobaczył, jak Niemcy zorganizowali system gazowania
ludzi. Najpierw palili Żydów, ten sam los miał spotkać
Polaków, Rosjan.

System zagłady więźniów w
Oświęcimiu stał się dla narratora symbolem hitlerowskiego świata.
Z dna piekła, jakim była rampa, ten świat wydawał się nie do
pokonania. Jednak nawet w piekle obozu narrator potrafił ocalić w
sobie ludzką wrażliwość. Gdy zobaczył, czym jest rampa, co się
na niej dzieje, postanowił nie rozładowywać ludzi z wagonów.

Więcej recenzji na temat Proszę państwa do gazu
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5


Dodaj komentarz Całkowita liczba komentarzy do tego streszczenia: 1

Komentarze i recenzje dotyczące streszczenia Proszę państwa do gazu

Showing 1 out of 1   Dodaj komentarz
  1. opinia

    Jerzyk

    11 kwietnia 2008

    nie podoba mi sie język ale poza tym ok

Czytaj darmowe streszczenia - Pisz i zarabiaj

Streść ludzką wiedzę w Shvoong. Dołącz do nas

------