Ekscentryczne zachowanie Sherlocka Holmesa spędzało sen z
powiek jego gospodyni, pani Hudson.
Detektyw potrafił grać na instrumentach o najbardziej nieoczekiwanych
porach dnia i nocy, przeprowadzać dziwne, zazwyczaj cuchnące eksperymenty
naukowe w mieszkaniu, że nie wspomnieć o tajemniczych nie budzących zaufania
osobach spotykanych na korytarzach domu…Kobieta przywiązała się do
swojego lokatora, chociaż z lekka się
go bała. Groźna choroba słynnego detektywa
zmusiła ją do udania się po pomoc, do doktora Watsona. Kiedy ten zobaczył
leżącego w łóżku przyjaciela, przestraszył
się nie na żarty. Chorobliwy rumieniec, czarne, spieczone od gorączki wargi ,
zaciskające się spazmatycznie dłonie przywodziły mu na myśl jakąś straszną
chorobę…Domysły jego potwierdził sam Holmes mówiąc, że jego choroba
pochodzi z Sumatry. Jest to coś rodzaju dżumy, zawsze śmiertelne i
niebezpieczne. Watson
chciał się udać po specjalistę od chorób tropikalnych, ale
detektyw surowo mu zabronił. Powiedział że odpocznie i za parę godzin powie mu
kogo ma zawołać. Watson nudząc się
zaczął przechadzać się po pokoju. Uwagę jego zwróciło małe inkrustowane hebanem
pudełko z
kości słoniowej, kiedy chciał je wziąć do ręki okropny krzyk
przyjaciela na moment zatamował mu dech w piersiach. Sherlock głośno zakazał mu
dotykać tego drobiazgu…Po krótkiej drzemce polecił przyprowadzić plantatora z
Sumatry, który chwilowo przebywał w Londynie. Holmes podejrzewał go o
zamordowanie swojego siostrzeńca. Kazał Watsonowi przekazać plantatorowi iż
jest
umierający i prosi go o pomoc. Mężczyzna o odpychającym wyglądzie po
długich przekonywaniach Watsona, zgodził
się pojechać do jego umierającego przyjaciela. Nie wiedział, że czeka go
niemiła niespodzianka. Podstęp polegał na tym ,że Holmes udając śmiertelnie
chorego sprowokował plantatora do wyznań. Myśląc, że detektyw za moment opuści
ten świat, przyznał się do zamordowania swojego siostrzeńca i przysłania
Sherlockowi pudełka z kości słoniowej, którego ostra sprężyna nasączona była śmiertelną
trucizną….Ukryty za drzwiami inspektor Morton wysłuchał przyznania się do winy
podejrzanego i z radością zatrzasnął kajdanki na jego rękach….
Więcej recenzji na temat Umierający detektyw