Kapitan Eustazy Borkowski
znał kilkanaście języków, którymi lubił popisywać się odpowiednim
towarzystwie. Im wybitniejszych gości
miał na pokładzie, tym bardziej chciał olśnić ich swoimi umiejętnościami. Uświadamiał zgromadzone osobistości, jakie
to wielkie obowiązki na nim spoczywają
związane z prowadzeniem korespondencji statkowej. Nie mając jednak ochoty opuszczać ich,
sprawy załatwi dyktując listy stenografiście na miejscu - najczęściej tym miejscem był bar na statku..Przeważnie wykorzystywał do tego celu Adolfa Ardschullera, pomocnika intendenta. Człowiek ten odznaczał się wielkim poczuciem humoru, błyskawiczną orientacją i dwoma
metrami wzrostu. W scenach pisania „ważnych listów”, byli godni siebie nawzajem…Zaczynało się od nosowego ..KOCHAAANY MÓJ, po czym
Kapitan Borkowski swoim bulgoczącym, nosowym głosem,
dyktował nie mającemu pojęcia o stenografii
pomocnikowi intendenta, dziesiątki
listów we wszystkich możliwych
językach. Pan Adolf przybyły z przyborami pisemnymi, stawiał błyskawicznie na papierze „znaczki”, odtwarzając widziane niegdyś pismo
arabskie i sanskryt….Zachwyt
gości wzbudzały nie tylko zdolności językowe
kapitana, ale umiejętności Ardschullera , który
nie dosyć że dorównywał Borkowskiemu w liczbie znanych języków, to jeszcze
„umiejętnie je stenografował”….
Więcej recenzji na temat Szaman Morski - opowiadanie pt."Zaćmienie Szamana"