Widok amerykańskiego samolotu B-24 „Liberator” w skali 1:1, zawieszonego na potężnych stalowych linach w centrum budynku
czy spacer kilkunastometrowym odcinkiem warszawskich kanałów, nawet największemu laikowi pozwolą, choć przez chwilę, poczuć w sobie cząstkę dawnego powstańca. Wizyta w namiocie śmierci, gdzie przechowywane są tabliczki z ekshumacji i sekcji zwłok, wywołują w zwiedzających poczucie smutku i współczucia, ale także chęć odwetu, przynajmniej tego moralnego, zadośćuczynienia ze strony oprawców. Mnie osobiście bardzo zaimponował nasz przewodnik, pan
Jacek Kałużny, który wydaje się być wprost stworzony do pełnienia swojej funkcji. Potrafi on w odpowiednim momencie przywołać jakąś szczególnie wzruszającą historię, by po chwili, już w innym miejscu, opowiedzieć zabawną anegdotę. Posiada on przy tym
niezwykle ważną, a współcześnie rzadko występującą cechę - obiektywizm. Nie nagina historii pod indywidualną grupę zwiedzających. Prawda jest według niego jedna, bez podziału na narodowość czy kulturę. Uważam, że tego typu placówka jest Polsce niezwykle potrzebna, szczególnie dzisiaj, w okresie, w którym różne stronnictwa i ugrupowania, działające w państwach niegdyś nas okupujących, próbują wmówić nieświadomej naszej historii społeczności międzynarodowej, że to nie oni, a my jesteśmy oprawcami. Szkoda tylko, że muzeum otwarto dopiero 60 lat po powstaniu (i 15 lat po obaleniu komunistycznego reżimu), kiedy większość z uczestników tego niezwykle heroicznego polskiego zrywu już niestety nie żyje. Pamięć o naszych przodkach to rzecz niezwykle istotna. Historia to przekazywanie z pokolenie na pokolenie wiedzy o najważniejszych faktach z przeszłości. Naród bez swojej tożsamości umiera. Polska pozbawiona świadectw przeszłości - to marzenie wielu państw nie tylko kiedyś (stalinowska zbrodnia katyńska, nazistowska akcja AB), ale także i dziś. W Powstaniu Warszawskim, trwającym 63 dni (do 2 października) poległo ok. 17
tys. powstańców i 200 tys. ludności cywilnej. Na roboty do Niemiec wywieziono ok. 550 tys. warszawiaków, a do oflagów i stalagów ok. 60 tys. Warszawa została zniszczona w ponad 85 procentach.