Narrator spędza wakacje na terenie posiadłości firmy B.O.S. Tam poznaje
mechanika łodzi podwodnej, człowieka, którego splątane losy rzuciły na wyspę należącą do firmy handlowej. Uwagę podróżnika na mechanika kieruje dyrektor firmy. Dyrektor nazywa pracownika "krokodylem" ze względu na jego pracę – wykonywaną częściowo w wodzie, częściowo nad nią. Nazywa go również "anarchistą z Barcelony", co budzi w robotniku sprzeciw.
Nazywanie mechanika
anarchistą wyraźnie godzi w jego czułe miejsce. W rzeczywistości dyrektor przyznaje, ze niewiele o swoim pracowniku wie, co zresztą jest wygodne dla firmy. To, że pracownik jest zbiegłym przestępcą, anarchistą, jest tylko wnioskiem biznesmena.
Tymczasem podróżnik, znawca motyli, zaznajamia
się bliżej z nieszczęśliwym mechanikiem i poznaje koleje jego losu, który rzucił go na tę wyspę, gdzie za swą ciężką i profesjonalną pracę otrzymuje jedynie nędzne wyżywienie i nie ma szans na poprawę swego losu.
Życie mechanika Pawła skomplikowało się przez błahostkę. Gdy po odbyciu służby wojskowej wrócił do Paryża, dostał dobrą pracę i postanowił się ustatkować. Jego przyszłość zapowiadała się pięknie. Swoje dwudzieste piąte urodziny Paweł świętował w towarzystwie dwóch kolegów. Skutki tego okazały się dlań fatalne – organizm nienawykły do alkoholu zareagował nadmiernym pobudzeniem. Paweł w pijackim zamroczeniu oburzył się na ludzki los, wydał kilka buntowniczych okrzyków, w wyniku czego wkrótce obudził się w więzieniu, jako anarchista. Po zasądzeniu sprawy i odbyciu wyroku znakomity mechanik bez skutku szukał pracy. Wkrótce wpadł w nieciekawe towarzystwo i zanim się spostrzegł, został wciągnięty w działalność przestępczą. Schwytany, został zesłany do Cayenne. Tam zesłańcy wzniecili bunt, w który, chcąc czy nie, Paweł również został wplątany. Przypadkiem wkrótce znalazł się na jednej łodzi wraz z dwoma kompanami, którzy przyczynili się do wielu jego nieszczęść, i których szczerze nienawidził. Sterroryzowawszy ich, aby nie ustawali w wiosłowaniu, a następnie zamordowawszy, dotarł szczęśliwie do okrętu, którego załoga wysadziła go na stały ląd, obecne miejsce jego pobytu i niewolniczej pracy.
Narrator wysłuchawszy historii nieszczęśliwego mechanika próbuje zweryfikować jego słowa. Wypadki przez niego opowiedziane okazują się prawdziwe. Ze współczuciem stwierdza, że Paweł był w większym stopniu anarchistą, niż się do tego przyznawał – ponieważ cechą wspólną wielu anarchistów jest "gorące serce i słaba głowa". Próbuje też nakłonić go do porzucenia swej niewoli i powrotu do Europy, lecz Paweł zdaje się być całkowicie pogodzony ze swym losem, odmawia ucieczki i pragnie tylko zapaść wreszcie w głęboki sen, który wciąż od niego "ucieka" i każe mu na jawie rozpamiętywać winy. Człowiek tak dobrze się zapowiadający wyraźnie gaśnie.
Więcej recenzji na temat Anarchista