• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

.

Janek II

autor : nace     

Autor : nace
Powered by Profi-Lingua
Janek II

Chciałam uprzedzić Janka, że przyjadę.
Ale po krótkiej konsultacji samej
ze sobą, stwierdziłam, że mężczyzn kręcą niespodzianki.
Ubrana w luźne sportowe wdzianko z resztkami letniej opalenizny na ciele wyruszyłam do leśnego. Im było bliżej tym mocniej biło mi serce. Trafiłam na zebranie.
Stało przed leśniczówką kilkanaście pojazdów jedno i dwu śladowych. Żeby nie wyjść na intruza skorzystałam z huśtawki zakręconej za chatą. Nie wiem, jak to się stało, tak przyznaję, przespałam na huśtawce jakąś chwilkę. Obudził mnie lekki dotyk Janka.
- Julka, to ty? Ależ spotkanie po tylu latach! Tak się cieszę! Co cię sprowadza w moje strony?
Oczywiście, że się zmienił, zmężniał, zgrubiał. Miał już siwą bródkę, wąsy i okulary. Dopasowane dżinsy i zielona koszulka ujmowały mu trochę lat. Może nie był zupełnie taki jak przed laty, ale nadal mógł zafascynować niejedną kobietę. Patrzył tak na mnie i patrzył. Uśmiechnęłam się. Nieśmiało usiadł obok mnie, i też się uśmiechnął i zaczął rozmowę.
- Słyszałem, że wróciłaś. Julka, muszę coś wyjaśnić. Nie chcę cię oszukiwać. - Tak? czy coś się stało, słucham cię, Janku.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo tęskniłem, kochałem, czekałem. Myślałem, że wrócisz po jakimś czasie. Odliczałem dnie, tygodnie, miesiące. W końcu rachuba liczenia wzięła nogi za pas.
Przysunął się jeszcze bliżej, objął mnie i przytulił mocno do siebie. Aha już widzę, że pod tym względem Janek nie jest taki nieśmiały.
- Bardzo tęskniłem, bardzo. A kiedy wyszłaś za mąż, chciałem coś zmienić w swoim życiu, bo cóż mi pozostało? Julka, przyznaję, miałem dwie kobiety. Chciałem zapomnieć o tobie, wyrwać się z tej rozpaczy. Cierpiałem. Jednak nie udało się. Nadal pozostałem sam. Pracowałem ciężko, rzadko wychodziłem z lasu, chyba jak musiałem, tylko praca i praca. Ale to nieważne. Ważne, że jesteś przy mnie. Wiesz co… zaproś się na ognisko, wtedy swobodnie porozmawiamy.
A więc Janek miał aż dwie kobiety, z którymi się kochał, a ja miałam być tą trzecią z kolei. Nawet wróbelek stroszy piórka, a co mówić orzeł? Jedno jest pewne, Janek „poległ” w objęciach dwóch kobiet. Czy tak wygląda rozpacz zakochanego mężczyzny. Nie czekając na moją odpowiedź, dalej mówił.
- Wiesz co Julka, przyjadę po ciebie, weekend ma być podobno bardzo ciepły. Co o tym sądzisz?
- Poza mną jeszcze kogoś zaprosiłeś?
- Nie! Skądże! Spotkanie zamknięte - uśmiechnął się - tylko my we dwójkę. Rozhuśtał huśtawkę i tak wirowaliśmy w powietrzu. Bez mojej zgody i mojego angażowania odsunął mi włosy z policzka i ostrożnie z lekka pocałował. Udawałam zadowoloną, i że wszystko w porządku. Pewnie, miał prawo mieć kogoś, w dodatku luźne związki na pewno były mu na rękę. Jednak w głębi mojej duszy zakiełkował niepokój i zazdrość. Może to śmieszne, mało groteskowe, być zazdrosną o Janka. Ale czemu wspomniał o swoich kobietach. Przyjechałam tutaj w sprawie drewna a nie amorów. I doprawdy nie wiedziałam jak mam się zachować, bo myślałam całkiem inaczej. Nie szukałam nikogo, w żadnym wypadku. Przecież spotkanie i miła rozmowa nikomu jeszcze nie zaszkodziły.
- Masz dzieci? – zapytałam, bo skoro miał kobiety, mogą być i dzieci. Nie muszą ale mogą.
- Nie! Aha! Stąd twój niepokój, tutaj pies pogrzebany. Od razu zauważyłem smutek. Dobrze, opowiem wszystko ale przy ognisku. Julka! zgódź się proszę. Bardzo ważna dla mnie nasza rozmowa. Wiesz, nadal nie jesteś mi obojętną, zależy mi na tobie.
Milcząco i powolutku całował członki ciała części poniżej czoła a powyżej szyi. Miłe były pieszczoty na bujanej huśtawce. Jednak zazdrość i narastająca duma robiły już swoje spustoszenie.
- Muszę wracać, słońce zachodzi a droga daleka. I ktoś na mnie czeka w domu.
- Czeka? Nie rozumiem… już jestem zazdrosny. Odwiozę cię!
- Nie trzeba, poradzę sobie. Mama na mnie czeka…
- Tak, słyszałem o twojej mamie, tak mi przykro. Julka, proszę obiecaj, że przyjedziesz. Zaczekaj chwilkę! Pobiegnę po dżipa! Odwiozę cię!
Jak się zachowałam? Zauważyłam, że lubię uciekać z niewygodnej sytuacji. Tak, wsiadałam na rower i uciekłam, inną dróżką, inną ścieżką, po której dżip nie miał szans poruszać się . Przecież Janek miał dwie kobiety i czemu mi o tym powiedział. Czemu zabrał mi ostatnią nadzieję, ten pan leśniczy. Jest szczery aż do bólu. Nie przyjadę na ognisko! Nie mam najmniejszego zamiaru! Nie chcę więcej cierpieć, nie chcę! Zresztą, nie jestem nastolatką, która swawolnie biega po lesie. I co on w ogóle sobie wyobraża, ten Janek!
Opublikowano dnia: maja 22, 2007
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

.