Każda z nas czasem nie rozumie siebie, tego co czuje, jak czuje i dlaczego. Bywa, że nie czujemy swojej wartości, atrakcyjności,
uciekamy przed tym, co jest w nas.
Ktoś kiedyś powiedział, że najtrudniej jest się spotkać z samym sobą. warto próbować!
Tytuł tej książki bardzo mi się spodobał. Treść to 101 przykładowych medytacji nad sobą, swoimi uczuciami i emocjami, a także kontemplacja fragmentów Biblii.
Co dla siebie znalazłam w tej książce? Oj wiele.Mój ulubiony cytat: "Boże pomóż mi uwierzyć w prawdę o sobie bez względu na to jak jest ona piękna! Uśmiecham się kiedy to czytam.
A o co chodzi z tą medytacją? W skrócie: by pokochać siebie! Ale by pokochać siebie trzeba siebie poznać, lepiej i dogłębniej. Jak? Rozmawiając ze sobą. By pokochać każdą cząstkę swojego ja, trzeba wiedzieć co w nas siedzi. Jakie tęsknoty, lęki, gdzie jest siła, gdzie słabości. "Wszystko jest moje jeśli umiem to nazwać. Wiele mogę mieć." Trzeba medytować odpoczywając. Zostawić wszystko obok, wyłączyć codzienny gwar i skupić się na swoim wnętrzu. O czym myśleć? Autorka za inspiracje podaje fragmenty Biblii. Można i tak, czemu nie! Efekt ma być jeden: odnalezienie wewnętrznej siły.
Każda z nas jest godna miłości, nawet jeśli boimy się bliskości. Każda z nas jest klejnotem, niedoskonałym ale wspaniałym. Z resztą i tak ta cała skala doskonałości to abstrakcja.Każda z nas popełnia błędy, nie potępiajmy się, bo cokolwiek się zepsuło ma i tak mniejsze znaczenie niż nasza wartość. Przebaczajmy sobie by nie czuć poczucia winy! Nie ma co taplać się w przeszłości skoro i tak jej nie zmienimy.
By pokochać siebie trzeba odkryć prawdę o sobie i ją przyjąć, zaakceptować. Uznać swoje ograniczenia. Docenić talenty i dary. Słuchać siebie. Respektować potrzeby ciała. Otworzyć serce. Wyzwolić się od niepotrzebnych trosk.
Kiedy odczuwamy niepokój, autorka radzi by te troskę wyobrazić sobie jako piórko, które gdy zdmuchniemy odfruwając zabierze ze sobą nasze zmartwienie, albo jako kamień, który można rzucić daleko. Ubrać problem w jakiś symbol i upuszczać ciężar.
Problemy, niewłaściwa ocena siebie, braki, pomyłki, klęski wszystko to niszczy nas od środka. To co nas gnębi trzeba zgnieść jak kartkę papieru i wyrzucić! Bo tylko bez zbędnego balastu możemy pofrunąć. Nieustraszony śmiały duch, który jest w nas nam w tym pomoże.
Warto przeczytać tę książkę chociażby po to by się zainspirować do medytowania, bo faktycznie "nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli" (Marek Aureliusz). Musimy umacniać ducha, by był naszą obroną gdyby ktoś lub coś chciał nas złamać.
A i jeszcze jedno: "Żadna kobieta nie ma obowiązku budowania świata przez niszczenie siebie" No!