Ludzkość za 10 000 lat. Wiele planet w całym wszechświecie jest zamieszkanych, żeby móc
się między nimi szybko poruszać trzeba użyć proszku, przyprawy zwanej melanżem. Jedynym miejscem gdzie wydobywa się przyprawę jest planeta Diuna. Książka zaczyna się w momencie, gdy władzę nad planetą, po okrutnych Harkonnenach przejmuje ród Atrydów z królem Leto na czele. Gdy poprzedni "właściciele" atakują i zdobywają planetę król ginie. Przeżywa jednak jego żona Jessica i syn Paul. Dostają sie oni w ręce rdzennej ludności Arrakis (bo tak nazywają planetę) Fremenów. W trakcie przebywania wśród tych
ludzi pustyni Paul odkrywa swoje przeznaczenie: jest mesjaszem, który ma doprowadzić do przejęcia przez Fremenów władzy nad planetą. W finale powieści rzeczywiście im sie to udaje.
Za mało tu miejsca by streścić całą
tą wilelowątkową historię o dumie, honorze i władzy. O walce dobra ze złem. Żeby dobrze zrozumieć tą powieść i wszystkie jej zawiłości trzeba przeczytać ją kilka razy. Obraz pustynnej planety zamieszkałej przez ludzi pustyni, którzy władają nad olbrzymimi czerwami, wojna, religia, przepowiednie, niesamowite zjawiska czynią z tej książki obowiązkową lekturę każdego fana SF.
Więcej recenzji na temat Diuna