Jak bardzo Dick był bliski prawdy pisząc tą powieść? W dobie dzisiejszych odkryć, bardzo. Nauka już potrafi przywrócić do życia zamarznięty mózg, nawet po paru dobach. Dick dla jednych szaleniec, dla innych geniusz. Może po prostu człowiek poszukujący odpowiedzi? U Dicka nie wystarczy stwierdzenie "Myślę, więc jestem", on w swoich powieściach pyta
się "Co z tego, że myślę, skoro nie wiem,
gdzie jestem". Tytułowy Ubik to jedność czyli wszystko. To uniwersalny środek na wszystkie dolegliwości, nawet na odwieczną walkę dobra ze złem. Nowe
umiejętności ludzi (telepatia, jasnowidzenie itd.) stały się tak powszechne, że zostały dochodową gałezią biznesu. Ewolucja poradziła sobie z tym, wytwarzając anty umiejętności. Akcja dzieje się po wybuchu bomby na księżycu, gdzie podstępem (lub nie), została sprowadzona grupa najlepszych ludzi z anty-umiejętnościami, razem z właścicielem firmy. Po wybuchu bomby wszyscy obecni uważają, że szef firmy zginął. Podejrzewają drugą firmę o przygotowanie zamachu.
I tu zaczynają się pytania. W czasach akcji powieści, ludzie potrafią rozmawiać ze zmarłymi. Utworzyły się specjalne sanktuaria, gdzie za wykupienie abonamentu, zmarli przemawiają. Właściwie do końca nie wiadoma, kto naprawdę zginął, a kto przetrwał. Który świat jest bardziej realny. W świecie półżycia, też jest ktoś, kto próbuje przejąć kontrolę nad całym światem. No i jeszcze chemiczne stymulowanie umiejętności.
Dzisiaj, tak jak u Dicka, normalne jest, że przed jakimś egzaminem lub dla poprawienia natstroju czy sprawności umysłowej ludzie biorą różne stymulatory. I chyba w tym, trzeba przyznać mu rację, że za parę lat to już będzie powszechne...
Więcej recenzji na temat Ubik