Druga z pięciu częsci trylogii opowiada o tym, jak
to bohaterowie, po przygodach z części pierwszej postanawiają skoczyć
na dobrą kolację. A gdzie można dobrze zjeść, jeśli nie w Restauracji
Na Końcu
Wszechświata? Jedyny problem polega na tym, że
Wszechświat jest nieskończony... Jak zatem znaleźć tą restaurację? Otóż bardzo
prosto - Wszechświat nie ma końca w trzech wymiarach przestrzennych,
ale ma w czwartym - czasie. Wiadomo, że kiedyś koniec świata (a także
wszechświata) nastąpić musi, więc trzeba tylko znaleźć się wlaśnie w
tym punkcie czterowymiarowej czasoprzestrzeni. Restauracja istnieje
bowiem tylko w tym konkretnym momencie. W ten sposób goście mają
niepowtarzalną okazję uczestniczyć w przepięknym, choć może nieco
brutalnie zakończonym widowisku. Pozostaje kwestia opłaty za tak
niesamowite widowisko. Na szczęście kwestia ta jest dość prosta do
rozwiązania - wystarczy, że klient przed przybyciem "na koniec
wszechświata" wpłaci dowolnie małą sumę na konto restauracji a odsetki
naliczane do momentu końca wszechświata zrobią resztę...
Podobnie ja pierwsza część, tak i ta książka tętni
poczuciem humoru i ironicznym spojrzeniem na świat. Jest godną
kontynuacją "Autostopem przez galaktykę".