Książkę Tolkiena przeczytałem już dość dawno temu. Kiedy zabrałem się za tę lekturę, miałem kłopoty, żeby przebrnąć
przez wstęp, który wydawał mi się niesamowicie nudny: pełen opisów i nie było ani mowy o akcji.
Wszystko się zmieniło, gdy do Bilba przybył czarodziej Gandalf i wraz z drużyną krasnoludów. Nasz bohater wyruszył na przygodę. Razem z drużyną poszukuje skarbów i przygody. Mimo że na początku był przeciwny wyruszeniu z domu na wyprawę to szybko się do niej przekonuje. Myślę, że jest to nauka dla wielu czytelników, że warto próbować podróży, a nie tak jak Bilbo siedzieć w domu i dopiero na starość polubić wędrówki.
W książce podoba mi się przedstawienie bohaterów. Bilbo jest wesołym, sympatycznym hobbitem, lubiącym zabawę jak wszystkie Hobbity. Gandalf został przedstawiony jako stary i mądry mędrzec.
Kiedy czytałem książkę momentami nachodziło mnie przejęcie i dreszczyk emocji, momentami natomiast uśmiech pod nosem.
Myślę, że książka nadaje się zarówno dla dzieci, mimo ciężkich słów, jak i dla dorosłych. Tolkien jako jeden z niewielu autorów zrobił coś nowego i za to należą mu się oklaski.