Utwór pochodzi z tomu „
Cyberiada” i opowiada o dwóch konstruktorach – Trurlu i Klapaucjuszu. Pierwszy z nich sporządził maszynę,
która potrafiła robić wszystko na literę n. Podczas testowania co prawda nie radziła sobie z wytworzeniem natrium, czyli sodem, ale miała znakomitą wymówkę, ponieważ „sód” jest na literę „s”...
Trurl postanowił zaprosić do siebie Klapaucjusza, aby pochwalić się nowym urządzeniem. Tak długo zachwalał jego walory, że gość także zapragnął sprawdzić maszynę. Polecił jej wytworzyć Naukę, która natychmiast została spersonifikowana do postaci grupy naukowców i ich dzieł. Klapaucjusz nie był jednak przekonany do efektu pracy maszyny i polecił jej wykonać nice, czyli drugą stronę wszystkiego. Wkrótce przy pomocy antymaterii powstał antyświat. Ale i ten wyczyn nie zadowolił wymagającego naukowca. Do trzech razy sztuka! – pomyślał i rozkazał maszynie, by zrobiła Nic. Jakież było przerażenie konstruktorów, gdy dowiedzieli się, że urządzenie likwiduje świat - znikało wszystko nie tylko na literę „n”. Klapaucjusz w popłochu odwołał swoje życzenie, ale nim maszyna się zatrzymała i tak zniknęły już bezpowrotnie jego ulubione murkwie i pćmy łagodne.
Maszyna uświadomiła nienasyconemu i naiwnemu konstruktorowi, że nie mogła od razu zlikwidować świata, bo wówczas zniknęłoby wszystko łącznie z wynalazcami i maszyną, więc nie byłoby komu zameldować o wykonaniu rozkazu. A teraz po częściowej jego realizacji jest pełen czarnych dziur, pełen Nicości – co ludzkość ma do zawdzięczenia zawistnikowi Klapaucjuszowi. Poza tym maszyna może przywrócić tylko rzeczy na literę „n”, więc należy się obawiać , że już nigdy nie będzie takich wspaniałych zjawisk, jak pćmy i murkwie.