Krasnoludy i Bilbo dotarli wreszcie do Samotnej Góry, w której mieszkał smok. Thorin wystał na zwiady Bilba. Przerażony Baggins dotarł do jaskini smoka i zobaczył jaszczura, który miaf wygląd równie piękny, co charakter. Smaug spał na olbrzymiej kupie złota, srebra, klejnotów, biżuterii, drogocennych naczyń i sprzętów. Ze swoich skarbów wcale nie umiał korzystać, napawał się tylko ich posiadaniem. Taka postawa zwała się smoczą chorobą, cierpiały na nią też
Krasnoludy, zapadali na nią niektórzy ludzie. Bilbo wykradł Smaugowi złoty puchar i zaniósł go krasnoludom. Te na widok pucharu zapadły od razu na smoczą chorobę i o niczym innym nie chciały już słyszeć, pożądały tylko góry złota. Bystry Smaug zorientował się, że ma nieproszonych gości, zaczął więc czujnie oblatywać Samotną Górę. Rozjątrzony stratą pucharu był nieubłaganie systematyczny i krasnoludy nie miały szans uniknąć spotkania z nim.
Tymczasem Bilbo raz jeszcze poszedł na zwiady, tym razem, by rozmówić się ze Smaugiem, łechtając jego próżność i bawiąc gada zagadkowymi wypowiedziami. Smoki z natury są próżne i uwielbiają łamigłówki, stąd Bilbo mógł swobodnie rozejrzeć się po smoczej norze. Gdy smok prezentował swoje ciało szczelnie pokryte pancerzem z klejnotów,
hobbit dostrzegł, że samo serce gada nie jest chronione w żaden sposób. Pogaduszki z Baggisnsem rozwścieczyły smoka, poleciał więc siać pożogę, zniszczenie w Esgaroth.
Miasto na Jeziorze nie było w stanie bronić się przed potworem, mieszkańcy uciekali w popłochu przeklinając krasnoludy, które rozdrażniły smoka. Ostatniemu obrońcy miasta dowódcy łuczników Bardowi pomógł pewien tajemniczy drozd. Przekazał mu informację zdobytą przez Bilba o czułym miejscu na ciele smoka. Łucznik ugodził ostatnią swą strzałą Smauga w samo serce. W mieście zapanowała euforia, natychmiast też postanowiono wyruszyć po legendarny smoczy skarb.
Po bajeczną kolekcję złota wyprawiły się też elfy. Szykowała się ogromna bitwa, Ciekawe, że dwaj w rzeczywiści sprawcy śmierci gada, Bilbo i Bard, najmniej byli zainteresowani skarbem. Hobbit podjął się nawet mediacji pomiędzy ludźmi i krasnoludami. By uniknąć wojny, zaniósł Bardowi Arcyklejnot, najdroższy skarb ze spadku Thorina. Negocjacje nie udały się jednak, Thorin wyklął hobbita jako zdrajcę i zapowiedział krwawy odwet. Tymczasem pod Samotną Górę nadciągnęły nieprzeliczone hordy goblinów i stada wargów. W obliczu tego zagrożenia ludzie, krasnoludy i elfy sprzymierzyły się przeciw siłom zła. Rozegrała się bitwa pięciu armii, była to walka zacięta, krwawa i wyrównana. Szalę zwycięstwa przeważyły orły, rozproszyły one zwarte szeregi goblinów i zastraszyły wargów. Zwycięstwo należało do sprzymierzonych sił dobra. W bitwie zginęli Fili i Kili, śmiertelnie ranny został też Thorin. Tuż przed śmiercią krasnolud pogodził się z Bilbem.
Po zwycięstwie przystąpiono do podziału smoczego skarbu.
Potem Bilbo mógł już ruszyć w drogę powrotną do swej chatki. Syty przygód, doświadczeń
i wrażeń Bilbo zdążył akurat w sam raz na licytację swoich ruchomości i zajmowanie nieruchomości przez swoich krewnych. Praktyczni hobbici nie interesowali się krążącymi od niedawna bajaniami, legendami i pieśniami o sukcesie wyprawy krasnoludów. Bilba, nieobecnego już od roku, uznano za zmarłego i skrzętnie rozporządzono jego dobrem. Dzięki prawnym procesom i złotu z wyprawy udało się Bilbowi udowodnić, że żyje i odzyskać większość rzeczy. Bezpowrotnie stracił natomiast dobrą reputację, jego sąsiedzi uważali go za pomylonego i zakazywali młodym słuchać jego bajań. Bilbo niezbyt się tym przejmował, spisywał pamiętniki (pod tytułem „Tam i z powrotem, wakacje pewnego hobbita”) i serdecznie podejmował starych przyjaciół. Żył szczęśliwie, dostatnio i bezpiecznie w swojej najwygodniejszej norce świata ze spiżarniami pełnymi najsmaczniejszych dań...