W
Bag End, pod Pagórkiem w Hobbitonie żył sobie dostatnio i spokojnie
Hobbit Bilbo Baggins. Hobbit był mniejszy od krasnoluda (ale większy od liliputa), miał ciemne, kędzierzawe włosy, zręczne palce duży brzuch i stopy porośnięte gęstą sierścią.
Właściwie nie wiadomo, z czego utrzymywał się pan Baggins, nie zajmował się bowiem żadną płatną pracą, całe dnie poświęcał na przygotowywanie i spożywanie posiłków oraz na utrzymywanie swojej norki w czystości. A przecież żył nad wyraz dostatnio i nie nękały go żadne materialne troski.
Pewnego słonecznego ranka zawitał do Bilba słynny czarodziej Gandalf, dawny przyjaciel Starego Tuka. Tukowie byli dość niepospolici jak na hobbitów, zdarzało im się wyruszać na wyprawy, przeżywać przygody i nawet walczyć. Gadalf, zasmucony przeciętnością wnuka swego starego przyjaciela, postanowił obudzić w Bilbie awanturniczą żyłkę. Narysował więc na drzwiach norki Bagginsa tajemniczy znak, który nazajutrz ściągnął do domku hobbita hordę gości. Przybyło trzynaście wszystkożernych krasnołudów i sam Gandalf. Nieproszeni goście spustoszyli wszystkie (a było ich kilkanaście) spiżarnie zapobiegliwego Bagginsa i w atmosterze hucznej zabawy wtajemniczyli hobbita w interes, z którym przybyli.
Wyruszali na długą i niebezpieczną wyprawę, by krwawo zemścić się na smoku Smaugu i odzyskać skarby krasnoludów zagrabione niegdyś przez jaszczura.- Sprawę nadawał” Thorin, który był świadkiem spustoszenia przez Smauga kraju krasnoludów i zagarnięcia skarbów. Przez lata odwet na smoku wydawał się niemożliwy, perspektywę zwycięstwa otwierała dopiero mapa i klucz do sekretnego wejścia do Góry stanowiącej kryjówkę Smauga. Gandalf dostał je niegdyś od uwięzionego w lochach ojca Thorina, po latach odnalazł ich prawowitego spadkobiercę i przekazał je Thorinowi. Ten bezzwłocznie zorganizował wyprawę.
Niestety, Thorin zebrał feralną liczbę trzynastu uczestników. By uniknąć pecha, drużyna postanowiła znaleźć czternastego uczestnika. Miał nim być Bilbo, rekomendowany przez Gandalfa jako sprytny włamywacz.
Sam Bilbo był jak najdalszy od wyprawiania się w głąb nieznanych krain przeciw strasznemu Smaugowi. Do przygody przekonały Bilba ostatecznie pieśni krasnoludów. Nazajutrz, przespawszy odejście towarzyszy, ochoczo jednak zrezygnował, zwłaszcza, że śniadanie domatorsko go nastroiło. Gandalf nie dał za wygraną, powrócił po Bagginsa i niemal siłą (lub czarami) wywlókł go z domu. Bilbo dołączył do wyprawy w ostatniej chwili i tak rozpoczął przygodę swego życia.