Powieść relacjonuje wydarzenia jakie miały miejsce na kilka tysięcy lat przed opisanymi w Diunie. Zamieszkany wszechświat jest polem walki pomiędzy myślącymi maszynami, a ludźmi. W obozie myślących maszyn spotkamy Omniusa, wszechwładny komputer, cymeki - bezlitosne maszyny o ludzkich mózgach, ekscentrycznego robota Erasmusa oraz zaufanych, ludzi zaprzedanych maszynom. Po drugiej stronie barykady mamy ludzi wolnych, zamieszkujących kilkanaście planet, które nie uległy władzy Omniusa. Poznamy czasy, w
których Harkonnen był szlachetny, a Atryda stał po stronie zła. Poznamy prapoczątki kariery melanżu, Bene Gesserit i Fremenów. Niestety,
Powieść zarówno pod względem opisu światów, jak i
postaci jest nieprawdopodobnie schematyczna. O ile "Diuna" była historią niesłychanie wielowarstwową, zarówno w kreacji
światów jak i konstrukcji postaci, była
powieścią o romansie człowieka z władzą i jego instynktach, zarówno tych najniższych, jak i szlachetnych uczuciach i odruchach, o tyle "Dżihad" jest sztampowy, przewidywalny i chwilami nudny. Xavier Harkonnen, Vorian Atryda, Serena Butler są płascy jak kartka papieru. Opowieść rozjaśniają moim zdaniem Tio Holtzman - naukowiec -bufon i Norma Cenva - odrzucona przez matkę asystentka Holtzmana. Poza tym jednowymiarowość postaci bardzo martwi i zniechęca. Zwłaszcza tych, dla których "Diuna" była pierwszą powieścią przeczytaną z serii. Ale da się jechać, jeśli jest się miłośnikiem całej serii. Na mnie "Diuna" i "Mesjasz" wywarły spore wrażenie, dlatego zaryzykowałem z "Dżihadem." Książka jest pięknie wydana, ilustrowana przez Siudmaka, w twardej oprawie, szyta i klejona, z obwolutą. Cacuszko, będzie ładnie wyglądać na półce, ale to ( niestety ) wszystko.
Y.
Więcej recenzji na temat Dżihad Butleriański