Zdarzają
się czasem książki magiczne, a ta z pewnością do nich należy. Opowieść o podróży ostatniej na świecie
jednorogini
w poszukiwaniu swoich pobratymców jest tylko pretekstem do przekazania wielu waznych prawd rządzących rzeczywistością - to historia o jednorozcach uwięzionych w morzu przez chciwego króla Haggarda, ale przede wszystkim o sile wiary i miłości. Książę Lir zakochuje
się w Lady Amaltei, nie wiedząc, że jest ona jednorożcem przemienionym w człowieka, a ona odwzajemnie jego uczucie i tym samym rzeczywiście staje się człowiekiem. I nawet kiedy wraca do swej postaci, nadal pamięta swą ludzką naturę, ludzkie serce i księcia, którego wyrywa z ramion śmierci, gdy ten oddaje za nią życie. Nic w tej książce nie jest jednoznaczne, ale nad kazdym wydarzeniem unosi się duch
jednorogini, która mówi nam, że wszystko na świecie ma tylko takie znaczeni, jakie nadadzą mu ludzie biorący w nim udział - a ludzie są słabi i śmiertelni, lecz właśnie dlatego ich czyny odciskają się niezatartym pietnem na tym, co wspaniałe i niesmiertelne. Bo lepiej być człowiekiem i mieć pewność śmierci, ale móc kochać, żałować i smiać się, niż być jednorożcem - najpiekniejszym stworzeniem świata, lecz nie znać smaku tego, co ożywia świat - miłości.
Osobną "opowieścią w opowieści" jest historia Szmendryka, maga bez talentu, który do pewnego momentu jest tylko marnym kuglarzem. Jednak i dla niego przychodzi pora, w której budzi się w nim magia; ta prawdziwa, potężna, będąca sensem i celem jego życia i czyniąca z niego innego człowieka. Tak działa moc niesmiertelnego piekna, moc jednorogini, która sprawia, że chęci stają się prawdą, a czarodziej odnajduje w sobie to, czego poszukiwał. Bo to, czego szukamy, nosimy w sobie, lecz czasem potrzeba uczucia tak silnego, jak Szmendryk żywił do jednorogini, aby umieć to w sobie odnaleźć.
Książkę można serdecznie polecić każdemu, komu w życiu brakuje magii - i jednorożców. Nie daje ona jednoznacznych odpowiedzi, na co niepotrzebnie sili się jakże często literatura, lecz uczy widzieć ślady jednorozca i podążać za nimi, nawet jeśli samego jednorożca nigdy nie uda się zobaczyć - bo ważniejszy jest czasem sam cel niż jego osiągnięcie.