Na jesienne szare wieczory , kto pragnie pośmiać się i wesoło je spędzić ,powinien sięgnąć po książkę Andrzeja Pilipiuka
pt: " HOMO BIMBROWNIKUS". Jego zawsze przytaczany bohater Jakub Wędrowycz rozbawi nas i mimo jego śmierci z przedawkowania alkoholu pełen wiary w reinkarnację po śmierci bawi dalej. To on wie ,że jeżeli w tygodniu trzeźwieje się piąty raz z rzędu to musi to być piątek, a szósty to sobota. Ma dobrą wątrobę bo pije wszystko ,od wody kolońskiej po samodzielnie wyprodukowany bimberek i zawsze jest mu wesoło. Wszystko wie najlepiej ,jest najmądrzejszy na świecie a nie tylko w swej wiosce. Wszędzie go pełno i zawsze ratuje swój kraj. Czy to przed wąglikiem, przenosi się w czasie by zorganizować okrągły stół i powalczyć z gwardią pierwoludów, którzy zamieszkują od samego potopu piastowskie ziemie.
Nawet potrafi pertraktować z samym diabłem.
Bogdan Wojdyła nawiązuje nawet do tego ,że to taka odmiana wiejska Ferdka Kiepskiego . Jest jednak różnica, gdyż Ferdek siedzi przred telewizorem,puszczając bąki i pijąc piwo myśli by nic nie wymyślić. Taki leń,a Jakub to żywe srebro i wszędzie go pełno. Nawet potrafi trzasnąć obrotowymi drzwiami, co niewątpliwie jest trudne do wykonania. Jest tak modna dzisiaj parodia wszystkiego. Taki jest film "Rancho" , taką parodią jest F.Kiepski a teraz książka Filipiuka. Może głupie ale śmieszne.
Warto zaznaczyć ,że książka jest na czele bestselerów MPiK-u. Polecana dla ludzi z poczuciem humoru.