• Zarejestruj się
  • ‎Co to jest Shvoong?‎
  • Zaloguj się
    Zaloguj się
    Zapamiętaj moją nazwę użytkownika Nie pamiętasz hasła?

Streszczenia i krótkie recenzje

.

.

Tristan i Izolda

autor : Cykada     

Autor : Józef Bédier
Powered by Profi-Lingua
Droga Matko!
Już wiele dni minęło, od kiedy opuściłam brzegi tak drogiej memu sercu Irlandii, od kiedy zostawiłam
Cię na niej, tak przeze mnie osieroconą. Żadne znane mi słowo nie pozwoli wyrazić, jak wielki ból czułam, gdy każda kolejna fala, każdy podmuch wiatru zabierał mi Ciebie. To tak jakby moją duszę stado rączych koni rozdzierało na strzępy. i wciąż, i wciąż! Ah, Matko. Wiem, że od czasu gdy wypłynęłam, nie miałaś ode mnie żadnych wieści. Wybacz, proszę, swojej córce! Opuściłam Cię jako panna, dziecko jeszcze. Teraz jestem żoną, królową. To takie inne życie. Czy lepsze? Ah, Matko! Czasem chciałabym by Bóg obrócił wielką klepsydrę czasu i zezwolił mi zmienić mi wzór tkany przez krosna mojego życia.
Jak już Ci napisałam, jestem królową. Królową kłamstw, bólu i łez. Wielki król Marek jest mym mężem i władcą mojego ziemskiego ciała. Lecz, o wybacz mi!, cała reszta, dusza, serce, umysł jest oddana w niewolę innemu. Wiem, godna jestem przekleństwa, gdy tak łamię boskie prawa, lecz prawda tak wygląda. Teraz jestem więźniem własnego zamku. W dzień, dumna królowa z obcej krainy. W noc, pospolita złodziejka czasu, wydzierająca go by obdarować nim siebie i pana swych myśli. Wiem, że zausznicy Marka znają mój sekret. Czy o to nie dbam? Ah, Matko. Chciałabym mieć tak zimne serce by tak było, ale nie potrafię. Zbyt trwożę się o mego kochanka, by oddać go w szpony Śmierci, siostry Nocy, która tak chętnie udziela nam schronienia, kpiąc ze swej krewniaczki. Ah, Matko. Ty nie wiesz, kto on, prawda?
Tristan. Ten dzielny wojownik, który wybawił nas od bestii. Ten ranny kupiec, którym opiekowałyśmy się, lecząc jego śmiertelne rany. A wreszcie ten, którego przysięgłam nienawidzić, zabójca naszego drogiego Morhołta. Ten znienawidzony, ukochany, błogosławiony i przeklęty. Ah, Matko…! Na okręcie, którym płynęłam do mego pana odkryłam to straszne, ale piękne uczucie. Zasłużyłam wtedy na potępienie, ale potem tylko upewniałam demony w tym, że gdy wyzionę ducha mogą mnie porwać i zawieść aż przed same oblicze swego Mrocznego Władcy!
Bez szans na zaczerpnięcie oddechu prawdy okłamuję mego pana. Zwodzę go, oszukuję. Jestem królową, musi mi wierzyć, prawda? Przecież mnie kocha! Jednak ja kocham Tristana. To on we śnie podaje mi dłoń i prowadzi do gwiazd. To dzięki niemu te obce mury nie są tak zimne i puste. Ah, Matko! Oddałabym wszystkie bogactwa ziemi, bym choć raz nie musiała opuszczać jego ramion o świtaniu! Czy to złe, że go kocham? Ah, przecież miłość nie może być zła!
Mam nadzieję, że otrzymasz ten list i wspomożesz mnie radą, co czynić mam. Chaos dookoła mnie i we mnie sprawia, że myśli stają się bezkształtne, kolory to tracą to nabierają barwy. Nie postrzegam świata takim, jakim jest. Wszystko co się dzieje postrzegam przez pryzmat mej miłości. Jeśli jest obok, jest wiosna. Gdy odchodzi, moja dusza więdnie niczym ścięty, polny kwiat. Co robić? Zostawić Marka? Zostawić Tristana? Czy może lepiej zasnąć aż do kiedy nie zgasną wszystkie gwiazdy, by zakończyć ten wielki bal niedomówień, półprawd i niedopowiedzeń? Co czynić?
Nie wiem jeszcze, jak postąpię. Jedno jest pewnym. Nie wesprę się ani na prawach ludzkich, ani boskich. Już nie mogę. Matko. Módl się za swą córkę, która zbłądziła i ze stąpania ścieżką cienia czerpie bluźniercze szczęście.
Niech Bóg będzie nam miłosiernym!
Isolt
Opublikowano dnia: marca 24, 2009
Oceń to streszczenie : 1 2 3 4 5

Bookmark & share this post

Osoby, które przeczytały to streszczenie, przeczytały także:

.