Książka "Wieża
nadziei" została napisana w konwencji romansu. Opowiada o rosnącej miłości pomiędzy młodą, zagubioną dziewczyną
imieniem Franciszka, a jej opiekunem Siergiejem. To także powieść o ludzkiej pazerności - złą postacią jest tutaj ojczym Franciszki, który znęcał się nad dziewczynką gdy była mała, a nie zabił jej tylko dlatego, że w dniu swoich 21 urodzin miała stać się dziedziczką wielkiego majątku. Jego zmarła żona w testamencie zaznaczyła, że w tym właśnie dniu zjawi się adwokat z dokładnym opisem wszystkich blizn, znamian itp. Franciszki.
Tytułowa "Wieża
nadziei" to jak się okazało miejsce, gdzie słońce odbija się od tafli wody wodospadu. Siergiej szukał go przez okrągły rok. W tym czasie Franciszka była uwięziona w domu swojego ojczyma Kornela Sacka. Dziewczyna wielokrotnie wypatrywała "wieży" jako miejsca szczęśliwego, gdzie będzie jej dobrze.
Dobrze jej również było w chacie Siergieja i jego młodszego Mira. To Miro zaczął adorować Franciszkę w momencie, gdy tylko przestała być dzieckiem. Jednak dziewczyna traktowała go jak brata. Miro zresztą chciał najpierw jeszcze skończyć szkołę. W mieście poznał inną dziewczynę, którą w sobie rozkochał ze wzjamnością - Ilonę.
Franciszka ogromne, przerastające ją napięcie czuła w obecności "kapitana Rodana", czyli Siergieja. Tych dwoje bardzo długo nie umiało rozpoznać, nazwać swoich uczuć, a potem ukrywali je przed sobą, wstydząc się ze to nie wypada, by o tyle lat straszy mężczyzna, zakochał się w tak młodziutkiej i kruchej kobiecie.
Jak to bywa w tego tepu literaturze,
wszystko skończyło się happy endem, tzn. Franciszka o dziedziczyła po matce majątek, wyznała Siergiejowi wszystko, co dręczyło ją przez tyle czasu, on opowiedział jej o swojej miłości, a Kornel Sack, ojczym Franciszki, został zabrany przez policję.