O tym, że życie byłych gwiazd branży muzycznej nie jest usłane różami możemy przekonać się czytając książkę Meg Cabot “Zbrodnie w rozmiarze XL”.
Heathem to ex-gwiazdeczka muzyki pop. Jako nastolatka wybiła się piosenką “Słodki miód” stając się idolską dorastających dziewczynek i obiektem westchnień męskiej części populacji.
Dla kariery zrezygnowała ze szkoły i związała się ze znaną wytwórnią jeżdżąc na koncerty i śpiewając narzucone jej utwory. Wydaje się, że ma wszystko – sławę, pieniądze i miłość przystojnego piosenkarza Jordana. Całe życie wali się jednak jak domek z kart kiedy matka znika ze wszystkimi pieniędzmi Heathem, a narzeczony zostaje przyłapany w intymnej sytuacji z Tanią Trace.
Piosenkarka rzuca zatem pierścionek, ukochanego, wytwórnie i zostawia za sobą całe dotychczasowe życie artystki. Teraz, kilkanaście kilogramów cięższa (rozmiar XL) pracuje w administracji domu studenckiego, mieszka w domu brata Jordana – Coopera i marzy o studiowaniu medycyny. Dnie wypełnia jej rozwiązywanie problemów studenckiej braci, księgowanie rachunków biura detektywistycznego Coopera i pisanie w ukryciu własnych tekstów piosenek, popijając przy tym kaloryczną kawę z mlekiem i zagryzając rogalikami.
Ten spokojny, urzędniczy żywot przerywa seria zagadkowych wypadków ze skutkiem śmiertelnym, które miały miejsce w akademiku. Na dnie szybu windy giną spokojne dotąd, przeciętne studentki pierwszego roku. Policja, znając skłonność młodzieży do tzw. surfowania na dachach wind, kwalifikuje te zdarzenia jako zwyczajne wypadki. Jedynie Heathem jest odmiennego zdania i na własną rękę przeprowadza dochodzenie. Swoimi podejrzeniami dzieli się też z Cooperem, którego z racji wykonywanego zawodu uważa za eksperta. Jednocześnie zmaga się z byłym narzeczonym, który pomimo rychłego ślubu z Tanią, nachodzi ją i pragnie odnowić kontakty (te seksualne oczywiście).
Biorąc pod uwagę skrywane uczucie jakim Heathem darzy Coopera, jej rozwinięte zapędy detektywistyczne, kompleksy związane z rozmiarem XL (ujawniające się zwłaszcza w obecności szefowej – Rachel) i paparazzich tropiący Jordana i Heathem to zapowiada się dobra, choć makabryczna literatura.
Skłamałabym mówiąc, że “Zbrodnie w rozmiarze XL” wzniosą nas na intelektualne wyżyny, ale książka znakomicie nadaje się na długie, jesienne wieczory.
Heathem niestrudzenie tropi mordercę, przeszukuje pokoje, przesłuchuje świadków. O tym, że popełnia kardynalne błędy detektywistyczne prawie nie pamiętamy, rozczuleni niepewnością dziewczyny co do własnej osoby i jej dziecinnymi marzeniami i planami. Biorąc pod uwagę wcześniejszą profesję nikt, z milicją włącznie, nie bierze poważnie jej podejrzeń i dowodów zgromadzonych w trakcie śledztwa.
Na pierwsze miejsce potencjalnych morderców na liście Heathem wysuwa się Chris, syn rektora uczelni, co dodatkowo zniechęca stróżów prawa do śledztwa.
Dopiero, kiedy dwukrotnie ktoś dokonuje zamachu na jej życie, funkcjonariusze zaczynają poważnie podchodzić do sprawy. Niemałą rolę odgrywa w tym też poparcie Coopera.
Prawda okazuje się być jednak dużo bardziej skomplikowana. Zabójczynią jest bowiem pedantyczna szefowa Heathem, która przed laty miała romans z Chrisem. Po tym jak ją porzucił, zmieniła image i podążyła za ukochanym by eliminować jego dziewczyny a zarazem jej konkurentki. Zaślepiona zazdrością pragnęła tylko by mężczyzna ją poślubił i dążyła do tego (dosłownie) po trupach.
Heathem zwabiona w pułapkę przez Rachel grozi poważne niebezpieczeństwo. Pomaga jej jak na ironie zapijaczona matka Chrisa. Przy okazji dziewczyna dowiaduje się jak wielką troską otacza ją Cooper i choć do wyśnionej rodziny z dziećmi jest jeszcze daleko, to wszystko zdaje się być na dobrej drodze ku temu.
Może przy poważnym mężczyźnie bez kompleksów i skłonności do zdrad i poniżania innych Heathem odzyska wiarę w siebie? Na pewno pomoże jej w tym rozpoczęcie zajęć akademickich z prawa kryminalnego.
Miła, relaksująca lektura z wątkiem sensacyjnym przypomina ckliwego Harlequina,choć niesie kilka głębszych myśli. Przede wszystkim kreuje modę na wiarę w siebie i pogodę ducha, co powinno być naszym mottem na jesienne słoty.
Opublikowano dnia:
września 07, 2007
Więcej recenzji na temat Zbrodnie w rozmiarze XL