Futurologia polityczna bywa równie ryzykowna jak fikcja naukowa. Lem
pytany o przyszłość powiadał, że zawsze
będzie inaczej. Czytam
„Doczekaj nowiu” i zastanawiam się,
Czy obu nam z Wojciechowskim uda
się doczekać czasów, gdy coś z prognoz tej książki się ziści i czy
ziści w ogóle. Bo jest to właśnie rodzaj
political fiction.Przyznajmy
od razu: nietypowej. Tak jak nietypowym pisarzem jest Piotr
Wojciechowski. Ni to realista, ni konfabulator. Niby twardo
przyczepiony do ziemi, a jakby jednym palcem w innych światach. Akcja,
a raczej liczne akcje jego nowej powieści są wzięte niemal z literatury
przygodowej, jakiegoś „Hrabiego Monte Christo” pomieszanego z Johnem Le
Carré. Z jednej strony cała masa zdarzeń i faktów zupełnie
prawdopodobnych albo wręcz prawdziwych, z drugiej – totalne zmyślenia.
A jeszcze co jakiś czas w materię opowieści wtrąca się narrator ze
swoimi prywatnymi uwagami. I nie wiesz: kpi czy o drogę pyta. Chce
udowodnić, że był przy wszystkim, czy dać do zrozumienia, że i on jest
częścią powieściowej bajki?A przecież sprawa jest poważna. Na
przykład: co będzie dalej z Rosją? Wojciechowski stawia wyjściową tezę,
że Rosja długo nie wytrwa w obecnym stanie państwa i narodu. Demokracja
a` la Zachód jest jej w istocie obca.
Więcej recenzji na temat Doczekać nowiu