Frazeologizmy stają się często tworzywem poetyckim. Stanowią zabawę słowem, mając często wydźwięk humorystyczny, ale też i zaskakujący bądź ironiczny. Jest to możliwe dzięki podwójnemu znaczeniu zwrotów i wyrażeń – dosłownemu i metaforycznemu. Można to właśnie zaobserwować w wierszu Stanisława Barańczaka
„Co dziś rzucili”, który pochodzi z tomiku „
Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu” i został wydany w 1982 roku, czyli jeszcze za czasów PRL.
Tytuł
Nawiązuje do potocznego zwrotu związanego z zaopatrzeniem sklepów. Lata osiemdziesiąte minionego stulecia to okres kryzysu gospodarczego, kiedy sklepy świeciły pustkami i produkty pierwszej potrzeby zdobywało się z niemałym trudem. „Co dziś rzucili?” – było pytaniem o towar, który właśnie dostarczono do sklepu, a na który oczekiwała już tasiemcowa kolejka.
Podmiot liryczny
Ujawnia się bezpośrednio (dwukrotnie pada słowo „przepraszam”, więc czasownik użyty w 1 osobie liczby pojedynczej), ale identyfikuje się ze zbiorowością – świadczą o tym czasowniki użyte w trybie rozkazującym („pozwólmy”, „wspomnijmy”) i 1 osobie liczby mnogiej („nie rzucimy”, „rzucimy”) Kim jest zatem podmiot liryczny? Wziąwszy pod uwagę czas powstania wiersza (1982) i sytuację liryczną w nim przedstawioną, to człowiek żyjący w trudnych czasach PRL-u , przedstawiciel zniewolonego społeczeństwa.
Bohater liryczny
„Co(...) rzucili”, „obrzucili” – liczba mnoga świadczy o tym, że chodzi o grupę społeczną, o rządzących w kraju w minionej epoce, bo: wyrzucali pieniądze w błoto ( aluzja do zadłużenia w krajach zachodnich), „rzucali słowa na wiatr” i nie wywiązywali się z danych obietnic, „rzucali na kolana” (wprawiali w zachwyt), przedstawiając rzekome osiągnięcia państwa, „obrzucili błotem” – oczerniali osoby o innych poglądach politycznych, „rzuca(li) piaskiem w oczy’- wprowadzali w błąd, okłamywali społeczeństwo.
Ciąg dalszy w linkach poniżej