W zbiorze „Wierszem i prozą pisma różne” odnajdujemy utwór „ Co też ta miłość wyrabia ze mną...”. Zajmuje on dwudziestą
pozycję i jest zatytułowany „Do tejże”. Wiersz utrzymany jest w duchu poetyki sentymentalno-rokokowej. W sentymentalizmie zauważalna jest dominacja prostoty i czułości, ponadto widoczne jest przełamanie klasycystycznego stylu retoryczno-patetycznego na rzecz śpiewności i melodyjności poezji. Rokoko wchodziło w koneksje z sentymentalizmem, wykorzystując elementy uczuciowego wyrafinowania i nastrojowości. W poezji dominowała tendencja do prostoty, natomiast tematyka koncentrowała się przede wszystkim wokół miłości. Wiersz „Co też ta miłość wyrabia ze mną...” jest przykładem wyrafinowanej prostoty. Wacław Borowy uważa, że autor położył swoją główną ambicję na przestrzeganiu jedności tonu stylowego. Zasady z tego zakresu, zostały wyłożone teoretycznie przez Szymanowskiego w „Listach o guście, czyli smaku”, w których odrzucał hasła barokowe. W utworze „Co też ta miłość wyrabia ze mną...” autor zdaje się konsekwentnie przestrzegać zasad: odrzuca barokowe koncepty, kładąc tym samym nacisk na prostotę.
Tematyką wiersza Szymanowskiego jest miłość. Utwór jest erotykiem, skierowanym do nieznanej bliżej Zosi. Erotyk to miłosny utwór liryczny, będący formą wyznania lub skargą ukochanego. Wiersz zbudowany jest na zasadzie kontrastów. Mowa tu o miłości, w której przeplatają się radość i smutek, bojaźń i nadzieja, troska i szczęście.
„Przykraż to przecie taka odmiana,
Kiedy, w przeciwnej z sobą kolei,
Bojaźń odbiera miejsce nadziei
I zamiast szczęścia troska doznana.”
Charakterystyczną cechą utworu, jak i innych liryków, jest tendencja do oddania wszystkich subtelności gry miłosnej, przelotnych uczuć, które pojawiają się i szybko znikają.
Jak słusznie zauważyła Teresa Kostkiewiczowa, Szymanowski operuje kategorią czułości, która jest elementem składowym gustu i czynnikiem decydującym o ocenie dzieła. Autor stara się w wierszu uchwycić te piękności, które wywołują zainteresowanie u czytelnika. Szymanowski zdecydowanie rezygnuje z wykorzystania elementów, które mogłyby wywołać negatywne odczucia.
Według Mieczysława Klimowicza, charakterystyczna dla Szymanowskiego jest rezygnacja ze sztafażu antycznego. Autor nie odwołuje się do bóstw, nie przywołuje postaci Kupidyna czy Wenus. W odrzuceniu motywów antycznych tkwi wyrafinowana prostota.
W utworze „Co też ta miłość wyrabia ze mną...” wyraźna jest symetria w występowaniu kluczowych wyrazów. W wierszu odnajdujemy następujące słowa-klucze: „miłość”, „nadzieja” i „Zosia”. Wyraz „miłość” pojawia się w pierwszej, trzeciej i piątej strofie, „nadzieja” występuje w drugiej, trzeciej i czwartej strofie, natomiast „Zosia” w drugiej, trzeciej i piątej strofie.
W wierszu widoczny jest idealnie symetryczny podział. W pierwszej i ostatniej strofie autor mówi jednocześnie o miłości szczęśliwej i nieszczęśliwej. W drugiej tylko o miłości szczęśliwej, natomiast w czwartej tylko o nieszczęśliwej. Trzecia strofa uwydatnia symetryczny podział. Dwa pierwsze wersy mówią o miłości szczęśliwej, a pozostałe o nieszczęśliwej.
„Skoro uczuję stąd rozrzewnienie,
Aż do nadziei miłość daleka,
Aż się zachmurza Zosi powieka;
Jużci zniknęło szczęścia błyśnienie.”
Wiersz Józefa Szymanowskiego jest raczej ubogi w środki stylistyczne. Autor używa niewielkiej ilości epitetów. Te, które zostały użyte w utworze, należą do niewyrafinowanych, i często są używane w języku potocznym. Są to m.in. „smutna miłość” i „przyjemna miłość”. W zestawieniu tych dwóch epitetów można dopatrzyć się ambiwalencji tego uczucia, o którym przecież mówi cały utwór. Do obrazowania, poeta używa wyrazów związanych ze zjawiskami atmosferycznymi, np. „zachmurza się Zosi powieka”. Owe obrazowanie jest znamienne dla stylu potocznego. Szymanowski właściwie nie posługuje się metaforami. Jedyna z nich nawiązuje do zjawiska atmosferycznego: „zniknęło szczęścia błyśnienie”. Po raz kolejny Szymanowski rezygnuje ze skomplikowanych konstrukcji, konsekwentnie realizując „program” wyrafinowanej prostoty.
W wierszu występują rymy końcowe, umiejscowione w klauzulach wersowych, oparte na akcencie paroksytonicznym W utworze zauważyć można rymy gramatyczne, utworzone z wyrazów, których współbrzmienie wynika z identyczności końcówek gramatycznych np. „nagrodzi”, „pogodzi”. Autor umieszcza w klauzulach wersowych wyrazy należące do tej samej kategorii i formy gramatycznej. W wierszu widoczne są także rymy niegramatyczne, tworzone z wyrazów należących do różnych kategorii lub form gramatycznych np. „ze mną”, „przyjemną”. Ponadto widoczne jest regularne rozłożenie rymów o ustabilizowanej przestrzeni półtorazgłoskowej:
„To obok lubej nadziei stanie,
I takim wdziękiem Zosię przymili,
Że zda się bliskim przyjście tej chwili,
W której szczęśliwym będzie kochanie.”
W utworze występują rymy okalające, złożone z dwóch komponentów łączących początkowy i końcowy wers układu rymowego. W wierszu Szymanowskiego rymy okalające realizują się w obrębie czterowiersza zrymowanego według wzorca: abba.
„Co też ta miłość wyrabia ze mną...” składa się z pięciu strof, każda z nich po cztery wersy. Wiersz jest przykładem sylabika. W utworze występuje stała liczba sylab w wersach oraz charakterystyczny w XVIII wieku układ sylab: 10 (5+5).
„Co też ta miłość wyrabia ze mną!
Wszak ledwie krótka chwila uleci,
Coraz to inne uczucie wznieci,
To jest okrutną, to znów przyjemną.”
„Co też ta miłość wyrabia ze mną...” Józefa Szymanowskiego koncentruje się na miłości, uczuciu, które nigdy nie traci na swoim znaczeniu, jest trwałe i nie przemija. W utworze brak wielkich wybuchów namiętności. Szymanowski przedstawia miłość, której nie towarzyszą tylko pozytywne odczucia, odnajdujemy w niej także negatywne, np. smutek. Dzięki kontrastowi uwydatniona została zmienność uczucia. Utwór charakteryzuje prostota, będąca przeciwieństwem barokowych konceptów. Wiersz jest erotykiem, miłosnym wyznaniem skierowanym przez mężczyznę do ukochanej Zosi. Oddziaływanie poezji Szymanowskiego uczucia jest sposobem oddziaływania estetycznego na czytelnika.